story-about-justin

Ważne co masz w głowie...

Login:
Hasło:
Zarejestruj się!

Wszystkie Bieleberki wchodźcie i czytajcie ;) - http://www.twitlonger.com/show/kqqatb
Tagi: )
25.01.2013 o godz. 19:40

Chce któraś nowy rozdział??
Tagi: ....
09.01.2013 o godz. 22:50

Rozdział 25


Wstałam z niezbyt dobrym humorem i jeszcze na dodatek z bólem głowy. Wzięłam szybko jakieś tabletki przeciwbólowe, które i tak nic nie dawały po czym się ubrałam. Nie chciałam przypominać sobie wczorajszej nocy. Wiedziałam, że pomiędzy mną a Mattem doszło do czegos do czego dojść nie powinno i tyle mi wystarczyło.
Zjadłam szybkie śniadanie żeby być na siłach i usiadłam na ciepłej kanapie czekając na telefon od Matta.
Kiedy już przyszedł ten czas, spokojnym ruchem wyszłam przed hotel a potem do auta chłopaka. Wymienilismy się tylko prostym " cześć" a resztę drogi przesiedzieliśmy w ciszy. Było to trochę krępujące, lecz nie wiedziałam o czym możemy rozmawiać.
Dojechaliśmy w miejsce gdzie mieliśmy kręcić zdjęcia. Był to po prostu kawałek ulicy z parkiem, ale w okół kręciło się mnóstwo ludzi z kamerami i inne takie. Nie brakowało też paparazzi, którzy nie mieli nic lepszego do roboty niż robienie nam zdjęć.
Weszłam pod wskazany mi wielki, biały namiot i tam zrobiono mi fryzurę, makijaż a na końcu mnie ubrano. Nie było nikogo oprócz mnie i Matta bo akurat mieliśmy dzisiaj grać osobną scenę, więc tamci mieli wolne.
Nie było najgorzej. Z Mattem zapomnieliśmy o tamtym wieczorze i dobrze się dogadywaliśmy. Jedyne co mnie często wyprowadzało z równowagi to ci faceci z aparatami. Ochroniarze cały czas ich wyganiali, ale oni ciągle wracali.
-Jul, musisz się przyzwyczaić. Takie rzeczy będa coraz częściej. - powiedział między scenami Alex a ja zrozumiałam, że miał racje. Nie miałam na to żadnego wpływu, po prostu musiałam to zaakceptowac. Dopóki słońce jeszcze było nad naszymi głowami pracowaliśmy cały czas nad jedną i tą samą sceną. Najpierw musiało się spodobać reżyserowi, następnie musieliśmy to powtórzyć trzy razy idealnie żeby było na trzech płytach a na końcu trzeba było jeszcze powtórzyć jeszcze kilka razy, żeby kamera zarejestrowała z różnych stron. To naprawdę ciężka robota nie tylko dla aktorów, ale także dla tych co obsługują komery. Matko, współczuje im.
Kiedy wreszcie usłyszeliśmy " dobra, wyszło " ucieszyliśmy sie niezmiernie. Rzuciłam się na Matta i mocno przytuliłam.
-Udało nam się. -wykrzyczałam. Z każdej sceny cieszyłam się jak małe dziecko, bo każda przybliżała nas coraz bardziej do końca a ja wiem, że on będzie spektakularny.
Matt odwiózł mnie do hotelu i zostałam sama. Nie śpiesząc się doszłam do drzwi mojego pokoju. W tym samym czasie kiedy otworzyłam rozdzwoniła się moja komórka. Weszłam do środka i odebrałam.
-No hej Juli. Tu Miley, słyszałam, że już skończyliście.
-Noo, już na szczęście wolne na dzisiaj.
-To się świetnie składa. Jestem pod twoim hotelem, chodź poznasz kogoś. Nie miałam ochoty na impreze, jednak oferta spotkania się z Miley i poznania nowych ludzi mnie zachęciła. Po kilku minutach już szłam w stronę koleżanki, która mnie mocno uściskała.
-Siemka, poznaj, to sa moi znajomi - i zaczęła wyliczac imiona, których i tak pewnie na razie nie zapamiętam.
Przede mną stało pięcioro nastolatków. Dwie dziewczyny i trzech chłopaków. Wszyscy razem na prawdę wyglądali niezemsko. Dziewczny były podobne do Miley tylko jedna miała blond włosy. Od razu wiedziałam, że to pojebana grupka. Poszliśmy do jeakiego klubu i siedliśmy wszyscy gdzieś gdzie było ciszej niż wszędzie. Każdy przekrzykiwał muzyke starając się, żeby samemu siebię usłyszeć. Ja też nie siedziałam jak cicha myszka, od początk dobrze sie poczułam w tym gronie, wszyscy mieliśmy w sobie coś podobnego, szalonego. Każdy pił juz po którymś z kolei piwie i każdemu coraz bardziej odbijało. Poczułam jak Miley łapie mnie za nadgarstki i ciągnie na parkiet. Tutaj już w ogóle nie słyszałam swoich myśli. Muzyka odbijała sie od ścian i docierała z podwojoną siłą do naszych uszu. Zaczęłyśmy koło siebię tańczyć. Trochę mnie Miley zaskoczyła bo cały czas się o mnie ocierała i patrzyła pociągająco w oczy. Ale z czasem zaczełam to samo i dobrze się bawiłyśmy. Ciągle się smiałyśmy i zastanawiałam sie czy może ktoś nam czegos nie dosypał do tych piw. Nagle Miley stanęła i zaczęła mnie pchać do tyłu. Szłam nie widząc czy na kogoś wchodze czy nie, ale nie to było teraz najważniejsze. Najważniejsze były jej oczy i to co w nich miała. To mnie dziwnie pociągało. W końcu trafiłam na ścianę i Miley mnie do niej mocno przycisnęła przegryzając swoja wargę. Od razu zwróciłam uwage na jej usta, były słodko czerwone i lśniące. Nie dane mi było długo na nie patrzeć bo już po chwili poczułam na swoich znane mi ciepło. Miley mnie namiętenie pocałowała a ja za żadne skarby nie chciałam żeby to kończyła. Było zajebiście, lepiej niż z jakimkolwiek innym chłopakiem. Usłyszałyśmy jak ktos gwiżdże i krzyczy " ostre laski". Śmiać mi się za chciało, Miley pewnie też bo się ode mnie odchyliła i wybuchnęła głośnym śmiechem. Nagle zaczęłam ją uważac za naprawdę śliczną dziewczynę.
Do końca imprezy siedzieliśmy na kanapach i śmiealiśmy sie do upadłego. Przez ten jeden wieczór pokochałam ich wszystkich i wiedziałam, że będzie mi dzięki nim o wiele łatwiej.

Nie wiem co myśleć o tym rozdziale. Mam nadzieję, ze Wam sie spodoba.
Tagi: 25
02.01.2013 o godz. 16:28

rozdział 24

Obudziła mnie już wspaniale znana mi melodyjka, która dochodziła z mojego telefonu. Bardzo niechętnie i ociężale wstałam z łóżka i z wciąż na wpół przymkniętymi oczami poczłapałam do pokoju Kate. Nie wiem czemu akurat tam, ale jakoś to miejsce mnie przyciągnęło. W środku jeszcze pachniało jej perfumami, ale tak jak się spodziewałam przyjaciółki juz nie było. Oddychnęłam głęboko i poszłam do swojej łazienki. Zaczynam nową przygodę, czy będzie ona lepsza czy wręcz odwrotnie to czas pokaże, ale jednego byłam pewna, od dzisiaj musiałam pokazać na co mnie stać. Przecież nagrywam film a to nie zdarza się każdemu. Wzięłam szybki prysznic, pomalowałam się, ubrałam i byłam gotowa, więc usiadłam na skórzanej kanapie i włączyłam telewizor. Bałam się wspomnieć o tym, że jeszcze tak niedawno siedzieliśmy tutaj wszyscy i razem spędzaliśmy czas a teraz zostałam sama nie widząc co ze sobą zrobić. Pooglądałam chwilę jakieś idiotyczne seriale kiedy poczułam, że w kieszeni wibruje mi telefon. Nawet go nie wyjęłam bo byłam pewna, że to Matt dzwoni zebym już zeszła na dół. Wzięłam torebkę, zamknęłam kartą drzwi i zbiegłam po schodach na sam dół. Nie powiem zmęczyłam się dlatego musiałam na chwilkę stanąć i złapać oddech. Po krótkiej przerwie, która nic nie dała bo dalej intenstywnie oddychałam wreszcie weszłam do samochodu Matta.
-A co ty taka zdyszana? -zaśmiał się patrząc na mnie.
-Biegłam po schodach. Chyba muszę popracować nad kondycją.
-Windą nie było prościej? - spiorunowałam go wzrokiem bo przecież nie jestem taka głupia, żeby nie wiedzieć, że windą też można. Widocznie miałam jakieś powody schodząc schodami a ten ciołek tego nie rozumiał. Wsłuchałam się w pewną piosenkę a kiedy ona się skończyła Matt przerwał ciszę miedzy nami.
-To co, zostałaś sama, tak?
-Na to wygląda - powiedziałam troche smutno. Za żadne skarby nie chciałam przypominać sobie ani Chrisa, ani Kate a tym bardziej Justina. Wiedziałam, że jak moje oczy wyobraźni zobaczą ich roześmiane twarze to już totalnie się rozkleje.
-Ej, ale to wspaniale. Popatrz, możesz robić wszystko co tylko ci się spodoba nie bojąc się, że ktoś będzie cię kontrolował.
-No, coś w tym jest, ale sama nie wiem.
-Dobra, Julka koniec z tym użalaniem się nad sobą, idziemy dzisiaj wszyscy się trochę zabawić i powiem ci od razu, ze nie masz wyboru i idziesz z nami. -uśmiechną się do mnie a ja się poddałam myśląc, że może Matt ma racje i to mi pomoże w odnalezieniu się w nowej sytuacji.
W końcu dojechaliśmy do studia. Okazało się, że musimy od razu zaczynać bo było dużo do zrobienia. Makijażystki i fryzjerki robiły po kolei każdemu arcydzieło na głowie i już po około godzinie wszyscy byli w pełni gotowi do zaczęcia zdjęć.
-Dobra dzieciaki, dzisiaj jest ostatni dzień jak robimy coś w studiu. Reszta zdjęć będzie w plenerze, wiec na jutro proszę się przygotować.
Zaczęliśmy nagrywanie wczesnym rankiem a skończyliśmy bardzo późnym wieczorem. Nie chcieliśmy tracić czasu, więc wszyscy razem poszliśmy do mojego apartamentu przygotować się na imprezę. Chłopaki siedzieli na kanapie niecierpliwiąc się a my dopracowywałyśmy swoje makijaże i stroje. Było przy tym dużo hałasu, ale też dobrej zabawy.
W końcu każdy dostał po jednej puszcze piwa i jak zgrana ferajna ruszyliśmy w stronę jakiegoś klubu.
Nie chciałam się upijać tak jak zwykle, żeby potem niczego nie pamietać i na następny dzień żałować, więc większość drinków odmawiałam. Ludzie robili tylko wielkie oczy i sami wypijali kolorowe trunki. Trafiliśmy do naprawdę dobrego klubu, bo nie było zbyt dużo ludzi a muzyka była obłędna.
Kiedy wirowałam w okół własnej osi, kątem oka zauważyłam w tłumie ludzi chłopaka strasznie podobnego do Justina. Stanęłam nie wiedząc co zrobić. Jeżeli to on to nie będzie za przyjemnie, jednak szybko wybiłam sobie to z głowy bo przecież wczoraj wyjechał i to mało prawdopodobne, że nagle znalazłby się tutaj, lecz i tak chciałam to jeszcze sprawdzić. Wyszłam na świeże powietrze i odblokowałam swój telefon. Miałam dwa nieodebrane połączenia od Justina. Przypomniało mi się jak ze łzami w oczach na lotnisku obiecaliśmy sobie, że będziemy codziennie dzwonić do siebię. "Julka co się z tobą dzieję, przecież prawie byś zapomniała o tej przysiędze. Przecież dalej go bardzo kochasz!". skarciłam się w myśłach i oceniając mój stan na dobry do rozmowy przez telefon, odeszłam jeszcze parę kroków tak by nie było słychać muzyki i zadzwoniłam do swojego chłopaka.
Pierwszy sygnał - cisza, drugi sygnał - cisza, trzeci sygnał- już miałam się rozłączać kiedy usłyszałam zdyszany głos Justina.
-Cóż ty taki zdyszany? Bo sobie coś pomyśle. - zaśmiałam się. No tak, ten zmęczony oddech można było źle odebrać.
-To nie to co myślisz, zboczeńcu - także się zaśmiał. - biegłem do telefonu z myślą, że to ty dzwonisz i nie pomyliłem się.- ojejj jak słodko.- to dopiero pierwszy dzień a ja cholernie za tobą tęsknie.
-Justin, ja też. Kurde, nawet sobie nie wyobrażasz jakie to uczucie usłyszeć twój głos.
-Już nie mogę się doczekać jak któreś z nas będzie miało wolne i sie wreszcie spotkamy a wtedy to cię już nie odstąpie na krok. -to było dziwne, ale dopiero kiedy słyszałam jego głos przypominało mi sie jak bardzo go kochałam. Przez cały dzień nawet o nim nie wspomniałam w myślach, było mi za to bardzo wstyd. Zapominam o nim i daję się ponieść wirowi dnia.
-Justin, u mnie się na razie nawet nie zanosi na wolne, nawet w weekendy mamy jakieś zdjęcia do robienia, ale Alex mówi, że później już będzie trochę lżej.
-Rozumiem, przecież nie możesz zawalić filmu dla swojego chłopaka to przecież wiadome. - powiedział trochę zdołowany. Co on myślał? Ze zostawię nagrywanie żeby do niego przyjechać? Przecież nawet by mi to przez myśl nie przeszło. Kochałam go, ale gdzieś w głębi serca ważniejsza była dla mnie kariera, która powolutku gdzies tam się rozpoczynała.
-Obiecuję, że jeżeli dostanę nawet jeden dzień wolny to zbieram dupsko i do ciebie jadę. A moze opowiesz mi, co dzisiaj robiłeś?
Nie chciałam kończyć z nim rozmowy. Jego głos uspokajał mnie od środka i zapewniał, że wszystko będzie w porządku.
Kiedy opowiadał mi właśnie jak wszedł do studia i zaczął nagrywać pierwszą piosenkę, zobaczyłam jak z tłumu ludzi, który zbierał się przed wejściem do klubu, wynurza się Matt. Kiedy znalazł mnie wzrokiem zaczął się ślicznie do mnie uśmiechać i zmniejszać między nami odległość. W tym momencie już przestałam słuchać Biebera. Zastanawiałam się tylko o co chodzi Mattowi, że z takim uroczym uśmiechem do mnie kroczy. Kiedy stanął przede mną poczułam nagłą chęć rozłączenia połączenia i jak najprędzej dowiedzenia się o co mu chodzi.
-Justin - przerwałam mu jego monolog.
-Tak?
-Wiesz, przepraszam cię najmocniej, ale muszę już kończyć. Alex jeszcze chce coś ode mnie -skłamałam.
-Okej, kocham cię i miej przy sobie jutro telefon bo będę dzwonić.- przesłał mi buziaczka i się rozłączył.
Schowałam telefon do kieszeni, nie odwracając wzroku od stojącego przede mną chłopaka.
-Justin dzwonił?- zapytał.
-Mhm- mówiłam trochę jak zaczarowana, ale wszystko zwaliłam na buzujący we mnie alkohol.
-Nie chcę już tam wracać, może usiądziemy? - wskazał na mały murek, na którym już po chwili oboje leżeliśmy głową przy głowie. Miedzy nami nastała cisza i tylko obserwowaliśmy nieznane nam w pełni gwiazdy.
-Kochasz go? - w końcu przerwał milczenia.
-Kogo?
-No Justina. Kochasz? -pytał wciąż patrząc w niebo.
Nie wiedziałam co odpowiedzieć, jeszcze niedawno nie miałabym z tym problemu, powiedziałabym bez zawahania, ze kocham najmocniej na świecie, ale teraz musiałam chwilę pomyśleć czy aby na pewno tak jest.
-Tak, kocham - powiedziała troszkę ciszej, żeby nie usłyszał mojego wahania w głosie.
-Chyba nie jesteś do tego w pełni przekonana. -zmieniłam pozycje. Teraz siedziałam po turecku a mój towarzysz zrobił to samo.
-Matt, pomóż mi. Ja nie wiem dlaczego tak się dzieje, ale w ciągu dnia żyję tak jakbym go nigdy nie spotkała a kiedy usłyszę go w słuchawce w brzuchu rodzą mi sie motyle jak za pierwszym spotkaniem. Dlaczego tak mam? To znaczy, że go nie kocham, czy co?
Matt nic nie odpowiedział tylko szybko złapał moją twarz w ręce i namiętnie pocałował. Po chwili kiedy się ode mnie oderwał byłam w totalnym szoku.
-Teraz sama sobie odpowiedz czy to co zrobiłem ci się podobało. Jeżeli tak to znaczy, że go nie kochasz, jeżeli nie to już chyba się domyślisz. -wypowiedział te słowa po czym zeskoczył z murku i sobie poszedł. Siedziałam tam w bezruchu jeszcze kilka minut, kiedy tak samo jak on, wróciłam do swojego hotelu. Miałam pustą głowę. O niczym nie myślałam, po prostu automatycznie szłam z wbitym w ziemię wzrokiem. Bałam się pomyśleć bo gdzieś w głębi, czułam, że ten pocałunek naprawdę mi się podobał a to by oznaczało, że nie kocham Justina. Ale to przecież absurdalne bo wiedziałam, że moje serce należy do niego, lecz bałam się, że Matt ma rację.


Skończone. Trochę zawaliłam bo pisałam w zerowym skupieniu, ale chciałam już coś nowego dodac, wiec jest takie o, z dupy. Jednak, jak zawsze, mam nadzieję, że komuś się spodoba i doceni moją pracę ;)
Tagi: 24
28.12.2012 o godz. 15:58

rozdział 23


Obudził mnie budzik, który rozdzwonił się tuż pod moją poduszką. Momentalnie przypomniałam sobie co dzisiaj za dzień i szybko wyskoczyłam z łóżka.
-Justin, Chris wstawajcie, jestem pewna, że jeszcze się nawet nie spakowaliście a zaraz macie samolot.
-Kochanie, daj jeszcze trochę pospać- przekręcił się Justin na drugi bok i poszedł dalej spać.
Weszłam do łazienki i z nadzieją, że chłopaki będą już powoli wstawać odbyłam szybki prysznic. Kiedy ubrana już w codzienne ciuchy weszłam na powrót do pokoju i zobaczyłam, że oni dalej śpią postanowiłam zrobić im brutalną pobudkę. Wskoczyłam na łóżko Justina i zaczęłam po nim skakać a kiedy widziałam, że już jest wystarczająco pobudzony, wzięłam do ręki butelke z wodą i wylałam na niewinnego Chrisa. Oboje byli troche na mnie wkurzeni, wiec postanowiłam się ulotnić z pokoju dla własnego dobra. Usiadłam na kanapie włączając telewizor i czekałam na śpiące królewny.
W końcu przyszli i dołączyli się do oglądania. Jednak w pewnej chwili Justin wykrzyknął "Już" i oboje zaczęli mnie gilgotać. Myślałam, że tam umre ze śmiechu. Próbowałam brać oddechy i za wszelką cene starałam się powstrzymać chłopaków, ale oni widocznie nie mieli w planach tak szybko kończyć.
-Warto z nami zadzierać? -zapytał Justin kiedy wreszcie ulitowali się nade mną.
-Zabije was.- krzyknęłam uciekając do łazienki. Poprawiłam sobie makijaż i włosy i wróciłam do nich.
-Ej wy w ogóle jesteście spakowani? -oboje popatrzyli na mnie poważnym wzrokiem.
-Ups, Chris spakowaliśmy się?
-Nie przypomina mi się - popatrzyli na siebię z wielkimi oczami.
-Aj, chłopcy, chłopcy, co wy byście beze mnie zrobili. Jedziemy do was.
Kiedy dojechaliśmy do ich apartamentu, zaczęłam zbierać ich rzeczy, składać i wpakowywać do obszernych walizek. Justin i Chris robili to samo, więc nawet sprawnie nam poszło.Zostało nam jeszcze trochę czasu, więc legliśmy na kanapie i znów włączyliśmy telewizor. Jednak ja nie chciałam tak spędzić z nimi ostatnich godzin wspólnych wakacji.
-Chłopaki, jak ja za wami będę tęsknić - patrzyłam to raz na Justina raz na Chrisa czując jak do moich oczu napływają łzy. Zawsze byłam mocna i mało kiedy się rozklejałam, ale moją najgorszą cechą było przywiązywanie się. Przywiązywanie się do rzeczy, ale także do ludzi. A teraz najbardziej bałam się samotności. Kiedy oni wyjadą zostanie mi tylko ekipa z filmu. Wiedziałam, że tylko przez pierwsze kilka tygodni będzie ciężko a później znów przywiąże się do innej ekipi i będzie wszystko w porządku.
-Julia, ja za tobą też - Wyszeptał Chris i również ze łzami w oczach przytulił się do mnie. Trwaliśmy tak jakiś czas po czym usłyszałam głośne chrząknięcie i mój wzrok przykuł Justin. Zaprosiłam go do wspólnego misia i przez jakiś czas nikt z nas nie chciał psuć tego momentu, lecz ja uznałam, że to już trochę zbyt długo trwa.
-Dobra chłopaki, nie rozklejajmy się tylko obiecujmy sobie, że będziemy utrzymywać kontakty i nigdy o sobie nie zapomnimy.
-Nigdy - oboje wykrzyknęli równocześnie. Miałam nadzieję, ze przez odległość z żadnym z nich nie pogorszą się moje relacje.
Siedzieliśmy jeszcze jakiś czas planując nasz następny wyjazd, kiedy wybiła godzina, która była idealna na wyjazd na lotnisko. Pożegnali się z miejscem, w którym spędzili swoje 2 miesiące z życia i oddali karty w recepcji. Wyszliśmy przez główne wyjścia i ukazał się nam rząd mężczyzn z aparatami. Tak naprawdę nie zaznałam jeszcze tak na prawdę co to znaczy być prześladowanym przez paparazzi, a juz miałam ich dość. W końcu dojechaliśmy na lotnisko. Chłopaki nie lecieli w to samo docelowe miejsce i samolot Justina był trochę później niż Chrisa. Kiedy wykonał już wszystkie czynności potrzebne do odprawy, pożegnaliśmy się z nim i zniknął za szklanymi drzwiami. Było mi tak strasznie przykro. Właśnie coś w moim życiu się kończyło a coś nowego zaczynało, ale ja bym wolała, żeby tamto stare wróciło i trwało dalej. Niestety w życiu nie ma się wszystkiego czego byśmy chcieli. Usiedliśmy z Justinem na krzesłach w poczekalni i żadne z nas nie odzywało się ani słowem. Ani ja ani on nie wiedzieliśmy co powiedzieć. Przecież nie mieliśmy żadnej pewności, że nasz związek przetrwa. Mogliśmy tylko wierzyć, że los nam będzie sprzyjał.
-Nie wytrzymam dłużej. - Zostawił swój bagaż tam gdzie siedzieliśmy a mnie złapał za rękę i poszedł w stronę toalet.
Weszliśmy do męskiej łazienki a potem do jednej z kabin. Wiedziałam o co mu chodzi. Przycisnął mnie do drzwi i zaczął namiętnie całować. Jeżeli to miał być nasz ostatni pocałunek to chciałam korzystać jak najbardziej. Jego ręce wariowały na całym moim ciele tak jak jego język w moich ustach. Nie obchodziło mnie to czy ktoś nas usłyszy czy nawet zobaczy, teraz był tylko on i nic innego. Moje uda wylądowały na jego biodrach a jego ręce zatrzymały się na mojej pupie. Błądziłam swoimi rękami po jego torsie, ale w końcu wędrówka podobnie skończyła się na jego zgrabnym tyłku.
-Jezu Julia co ja bez ciebię zrobię. -powiedział przerywając na krótką chwile całowanie, lecz ja znów przycisnęłam swoje usta do jego. Wiedziałam, że będę tęsknić za jego dotykiem a także za jego oczami, ustami, włosami, głosem. No za wszystkim, dlatego chłonęłam go jak tylko potrafiłam.
Nie wiem dlaczego, ale ja w takich momentach zawsze muszę w pewnej chwili oprzytomnieć, nie lubiłam tego bo zawsze coś psuło atmosferę.
-Justin, masz zaraz samolot. -wyszeptałam
-Nie chcę cię zostawić. - również wyszeptał i odgarnął moje kosmyki włosów z twarzy.
-Też nie chce, żebyś jechał, ale to już nie od nas zależy, kochanie. -postawił mnie na nogi i jeszcze raz namiętnie pocałował. -Dzwoń, w każdej wolnej chwili, proszę cię.
-Nie musisz mnie prosić, nawet jak byś nie chciała to bym dzwonił, ale ty też mi obiecuj, że będziesz dzwonić. No i nie ufaj temu Mattowi - pomachał mi palcem przed oczami a ja się zaśmiałam i wyszłam z kabiny. Po drodze spotkałam pewnego pana, który się na mnie dziwnie patrzył, ale miałam to w dupie.
Staliśmy przed bramkami w uścisku. Tak bardzo nie chciałam go puścić. Wiedziałam, że jak rozluźnie uścisk to on już pójdzie i nie wiadomo kiedy go znów zobaczę.
-Mała, bo mnie zaraz udusisz, spokojnie - zaśmiał się Justin a ja trochę popuściłam. -Nie zapomnę o tobie, jeżeli ty też o mnie nie zapomnisz-wymruczał mi do ucha, które zaraz po tym lekko przegryzł. Przeszedł mnie dreszczyk podniecenia i puściłam całowicie Justina. Pocałował mnie jeszcze w usta i zaczął powoli oddalać się aby już po chwili zniknąć mi z widoku. Jedna, samotna łza spłynęła z mojego policzka, jednak przypomniałam sobie słowa Justina, że to przecież nie koniec świata.
To czego tak najbardziej się obawiałam właśnie się spełniło. Zostałam sama i nie wiedziałam co z tym fantem zrobić. Wróciłam do pustego apartamentu i kładąc się na łóżku, z którego jeszcze ani razu nie korzystałyśmy spróbowałam usnąć.


No to rozdział po dłuższej przerwie zakonczony. Mam nadzieję, że się spodoba, chociaż troszkę, ale nawet ja nie przypadł ci do gustu na napisz komentarz, chcę po prostu wiedzieć ile dziewczyn to czyta :D
Tagi: 23
22.12.2012 o godz. 22:51

Nie wiem czy ktoś tutaj mnie jeszcze pamięta, ale postanowiłam wznowić bloga. Będę kontynuować historię Julii i Justina. Mam nadzieję, że przyjmiecie mnie znów z otwartymi ramionami ;)
Tagi: kk
22.12.2012 o godz. 21:05

Pytanie do wszystkich !!
Od zawsze zastanawiałam się, kogo dziewczyny najbardziej lubią z One Direction. No to odpowiadajcie ;)
1. Liam Payne
2. Harry Styles
3. Louis Tomlinson
4. Zayn Malik
5. Niall Horan
No to, który z nich najlepszy ? <3
Tagi: 1D
19.09.2012 o godz. 15:20

Siema, siema tu znowu ja. Powracam, ale w innej odsłonie.
Będę tutaj polecać moim zdaniem blogi, na które naprawdę warto zajrzeć.
Zastanawiam się tylko nad takimi jak MileyJustinLove czy thatbeeasy ponieważ je to chyba już każdy zna i wie, że te dziewczyny mają naprawdę wielki talent do pisania.
No więc napewno zachęcam was do czytania:
1.jbplusosiemnascie-pierwszy blog, który przeczytałam na temat Justina i jest niesamowity.
2.believe-inyourself-niby początek, ale strasznie mi się spodobało.
3.lifemyworld-zajebiste tylko nie wiem czemu przestały pisać :c
4.you-are-my-destiny-bardzoo mi się spodobało.
5.meggieblue-wprost uwielbiam :)
mam nadzieję, że się skusicie i przeczytacie :) Pozdrowianka ;*
PS: a jak tam w ogóle u Was w szkole?
Tagi: polecane
17.09.2012 o godz. 17:05

rozdział 22

To był najlepszy tydzień w moim życiu. Od 8 rano do 17 byłam na planie i zajebiście sie bawiłam z moją ekipą, wracałam i spędzałam czas z Justinem, Kate i Chrisem. Nie mogłam nażekać, jednak czas, którego najbardziej się bałam nadszedł. Jutro wraca do domu Kate a pojutrze Justin i Chris. Zostanę sama. Nie lubię samotności a wręcz się jej boje. Pocieszam się tylko tym, że prawei całe dnie będę spędzała na kręceniu filmu a za dwa tygodnie przyjeżdżają rodzice na kilka dni. A no i zapomniałam, mi też się zaczyna szkoła tak praktycznie. Juz za trzy dni dzieci idą na rozpoczęcie szkoły a do mnie przychodzi pewien pan i będzie mnie nauczał. Pewnie przyjdzie jakiś stary burak z wąsem. Fujjj, na samą myśl robi mi się niedobrze. Mniejsza. Czas się wreszcie zebrać do pracy bo zaraz się spóźnię. Umyłam się, ubrałam i razem z Mattem pojechaliśmy na miejsce naszej pracy. Po kilku godzinach, zmęczona, szurając nogami wyszłam z wielkiej hali i poczłapalam do auta mojego kolegi. Jechaliśmy w ciszy a spokojna muzyczka pomogła mi się zrelaksować. Po chwili już spałam, opierając głowę o zimną szybę.
~~~~ Oczami Matta ~~~
W końcu zatrzymałem się pod hotelem Julii, spajrzałem na nią i ujrzałem słodko śpiącą istotkę. Rozmarzyłem sie na ten widok, była naprawdę piękna. Postanowiłem jej nie budić i przenieść ją do łóżka. Przeszedłem dookoła auta i otworzyłem drzwi. Po chwili już leżała na moich ramionach. Nie powiem, była leciutka. Chwilę postałem patrząc na jej twarz, wiedziałem, że takiego widoku nie widzi się na codzien a chciałbym to zapamiętać to na długo. Pocałowałem ją lekko w nosek, musiałem, nie mogłem sie powstrzymać. Dziewczyna na szczęście się nie obudziła. Wyszedłem po schodach do jej pokoju, w którym było ciemno. Pewnie jej przyjaciółka już spała. Otworzyłem drzwi do jej sypialni i lekko się zdziwiłem.
-Bieber?
-Matt? / powiedzieliśmy równocześnie. Chłopak siedział na jej łóżku a na kolanach miał laptopa jednak jak mnie zobaczył, wstał. Podszedł do mnie, popatrzył na Kate a potem z surowym wzrokiem na mnie.
-Dzięki./ wysyczał i próbował przejąć ode mnie Julie.
-Sam ją położe do łózka. / tak jak powiedziałem tak też zrobiłem.
-Dobra a teraz już spadaj. / warknął na mnie co mi się nie spodobało.
-Uważaj Biberek ty wyjeżdżasz, nie będzie cię i my, będziemy częściej sam na sam. Nie istnieje coś takiego jak miłość na odległość, przykro mi. / powiedziałem i wyszedłem. Wiedziełem, że to rozzłości Justina i bardzo dobrze. Ma wszystko czego zapragnie, sławe, pieniądzę, super dziewczynę. Co by się stało gdyby coś stracił. Tak na przykład Julię. Ja bym się cieszył a on może by wreszcie poczuł co to ból. Takie coś mi się podoba.
~~~ Oczami Justina ~~~
To co mówił Matt to prawda, nie ma miłości na odległość, ale nasza miłość taka nie będzie. Przecież będziemy do siebie przyjeżdżać jak będziemy mieć wolny czas tego jestem pewien. Nie moge stracić Julii, a na pewno nie oddam jej temu debilowi Mattowi. Położyłem się koło mojej dziewczyny i mocno ją do sebie przytuliłem wdychając jej słodki zapach. Wszystko jest za piękne, żeby trwało tak długo, jestem optymistą, ale teraz niestety coś czuję, że za niedługo coś spieprze. Ostatecznie podjąłem decyzję, że zrobię wszystko żeby niczego nie zniszczyć a jak już się tak stanie to znaczy, ze tak miało być i już nic nie zmienię. Po dłuższej chwili przemyśleń usnąłem.
~~~ Oczami Julii ~~~
Obudziłam się i poczułam zimny oddech na mojej szyi. Tak jak myslałam Justin spał dzisiaj ze mną. Wstałam cicho, żeby go nie obudzić i poszłam się spokojnie umyć bo dzisiaj nie mam pracy, poprosiłam ich o dwa dni wolnego bo moi najbliżsi wyjeżdżają no i się zgodzili to jakiś cud po prostu. Dzisiaj miałam pożegnać Kate. Na samą myśl zrobiłm się strasznie smutna. No, ale nic już nie mogę zrobić, musze to jakos przeżyć, przecież dam radę. Muszę ....... wyszłam z łazienki a Justina już nie było. Nie zastanawiałam się gdzie go wywiało i poszłam do salonu. Tam siedziała Kate i oglądała jakiś durny film. Siadłam obok niej na kanapie i chwile oglądałyśmy w ciszy, widziałam, że tak samo była smutna. Postanowiłam coś powiedzieć, cokolwiek, bo ta cisza doprowadzała mnie do szału.
-To kiedy masz samolot? / wypowiedziałam głupio i już za chwile tego pożalowałam. Kate odwróciła się w moją stornę i mocno przytuliła wybuchając cichym płaczem.
-Julka, co ja bez ciebie zrobie? W szkole już nie będzie tak samo. Juz za toba tęsknie. Obiecuj mi, że przyjedziesz do nas jak będziesz miała chwilkę czasu.
-Kate, damy radę, zobaczysz te kilka miesiecy minę bardzo szybko i będzie znowu normalnie. Będziemy rozmawiały przez skype, jakoś to będzie. Oczywiście obiecuję ci to.
Trwałyśmy tak w uścisku kiedy dołączyli do nas Justin i Chris. Chris sie rozpłakał jak małe dziecko, nie dziwię mu się przecież Kate to jego dziewczyna. Pewnie ja tez jutro tak będę ryczeć za Justinem.
-Ale no kurde ludzie wiem, że jest smutno bo szybko się nie spotkamy, ale no przeciez to nie koniec świata, nie? Przecież w tych czasach można się porozumieć z osoba na drugim końcu świata, damy sobie radę. / ogarnął nas wszystkich Justin i poszliśmy odzwieźć Kate na lotnisko. Nie mogłam jej póścić. Jak dobrze pójdzie to zobaczymy sie za tydzień na skype. Musimy to jakoś wytrzymać. Po litrach wylanych łez, Kate wsiadła do samolotu a ja już nic nie mogłam zrobić. Wtuliłam się w Justina a paparazzi robili nam zdjęcia. A no własnie, po tym jak zrobili nam fotke wtedy w wodzie wszyscy już na świecie wiedza o mnie i Justinie. To znaczy on nie powiedział tego oficjalnie, no ale chyba każdy się już domyśla. Były niemiłe komentrze, ale ja zdaniem ludzi, którzy mnie nie znają nie za bardzo się przejmuję. Teraz juz było mi wszystko jedno czy robia zdjęcia czy nie. Dzień powoli się kończył. Postanowilismy zrobić sobie wieczór filmowy w moim apatramencie. Zrobilam popcorn i nalałam coli a chłopaki wybierali film. Oczywiście nam wszystkim chlernie brakowało Kate, ale postanowiliśmy nasz ostatni wspólny wieczór spędzić miło. Justin wybrał jakiś horro, który jak dla mnie był mało straszny, ale za to Chris trząsł się ze strachu co mnie bardzo śmieszyło. W koncu wszyscy w trójkę walnęliśmy się na wielkim łóżku i zaczeliśmy wspominać. Po jakimś czasie usłyszeliśmy głośne chrapnięcie Chrisa. Postanowiliśmy go zostawić już w spokoju a sami poszliśmy do mojego pokoju. Weszłam jako pierwsza a za mną Justin zamknął drzwi. Już po chwili stał przy mnie i obejmował moje biodra a mnie przeszedł przyjemny dreszcz. Popatrzyłam mu głęboko w oczy, nasze nosy się stykały, czułam jego oddech na swoich wargach. W końcu nie wytrzymałam i wpiłam się w jego malinowe usta. Justin podniósł mnie i podszedł do łóżka, na którym mnie położył. Nie wiem kiedy znowu miałam poczć smak jego ust, postanowiłam korzystać ile można. Nie mogłam sie już doczekać kiedy we mnie wejdzie. Szybkim ruchem pozbyłam się swojej i jego koszulki. Było już tak blisko pięknego zakończenia naszej gry wstępnej kiedy usłyszłam cichutkie pukanie do drzwi. Myślałam, że się przesłyszałam, ale ktoś znow zapukał tym razem nieco głośniej.
-Ja pierdole./ zszedł ze mnie Justin i podbiegł do drzwi. / czego? / za drzwiami stał jeszcze w połowie śpiący Chris.
-Ej mógłbym spać z wami? Po tym horrorze to ja koszmary miałem i coś chodziło po strychu. Prosze, prosze, prosze. /powiedział błagalnym i przestraszonym głosem.
-No dobra, ale ty śpisz na kanapie. / zrobił to co Just mu kazał a mój chłopak wrócił do mnie. Chwilkę odczekaliśmy aż Chris uśnie i wtedy znowu usiadł na mnie okrakiem i zaczął wodzić swoim językiem po moim ciele. Próbowaliśmy to robić najciszej jak się dało. Kiedy w końcu Just pozbył się naszych wszystkich ubrań wszedł we mnie powolnym, ale zdecydowanym ruchem. Prubowałam cicho cieszyć się chwilą, ale Just był tak niewiarygodnie dobry w tym wszystkim, że nie mogłam już wytrzymać i jeden jedyny raz głośno zajęczałam na co Chris zawiercił sie na kanapie. Justin spocony i zmęczony zszedł ze mnie i mocno mnie przytulił.
-Pamiętaj, to, ze mnie nie ma mnie przy tobie nie znaczy, że cię nie kocham. Teraz będzie trudny czas dla nas, będziemy wystawiani na wiele prób, ale przyżekaj, że będziesz się starać, żeby nie dopuścić do naszego rozpadu. Nie wybaczyłbym sobie gdybyś z mojego powodu zerwała ze mną.
-Justin, żyjmy chwilą. Co będzie to będzie. Teraz kocham cię najmocniej na świecie i jeszcze długo tak zostanie.
Jeszcze chwilkę porozmawialiśmy kiedy przyszedł już czas na spanko. Nasze ostatnie wspólne spanie przed dłuższą przerwą. Niektórzy mówią, że takie przerwy w związku sa dobre, bo można potęsknić i wtedy jest lepiej. Dowiemy się czy to prawda.


No to macie. Proszę o szczere komentarze.

AAaaaaaa zajebiscie tańczy ten koleś <3<3<3<3hahahaha loll
.
Tagi: 22
04.09.2012 o godz. 16:55

Informacja !

Niestety wakacje się już skończyły i zaczyna szkoła i boję się, że nie będę mieć czasu na pisanie i dodawanie nowych wpisów. Nie chodzi mi o pierwszy tydzień tylko już późniejsze. Chcę Wam powiedziec, że będę sie starała robić to jak najczęściej, ale nie wiem czy poprostu dam radę. Mam nadzieję, że mnie zrozumiecie i nie opuścicie :)Dziękuje za wszystkie bardzo miłe komentarze. Bardzo dużo dla mnie znaczą, naprawdę:))
Tagi: info
02.09.2012 o godz. 16:15

rozdział 21

Wstając wiedziałam, że źle zrobiłam upijając się wczorajszej a tak praktycznie to dzisiejszej nocy. Bolał mnie każdy mięsień. Poczłapałam do kuchni, wypiłam aspirynę i czekałam aż mi przejdzie. Na moje nieszczęście zadzwoniła moja komórka, a głośny dźwięk przyprawił mnie o jeszcze większy ból głowy. Nie patrząc na wyświetlać odebrałam.
-No?
-A co ty taka przymulona?
/ w słuchawce odezwał się głos Matta./ Zaraz będę po ciebie i jedziemy na plan.
-Boże, dlaczego akurat dzisiaj. Dobra, ale nie śpiesz się, jeszcze się nawet nie ubrałam.
-Sprężaj się maleńka, nie możemy się spóźnić pierwszego dnia.

Rozłączył się a ja bardzo niechętnie poszłam do łazienki. Umyłam się, ubrałam, pomalowałam i byłam już fizycznie gotowa, ale wciąż głowa mi pulsowała z bólu. Znowu moja komorka zaczęła dzwonić a ja znów nie patrząc na wyświetlacz odebrałam.
-Już jestem gotowa.
-Halo? Julia? Do czego jesteś gotowa?
/ zapytał Justin, niech to szlag, mogłam popatrzeć na ten cholerny wyświetlacz.
-Aaa, myślałam, że ktoś inny dzwoni.
-Kto inny?
-Matt, weźmie mnie po drodze na plan.
-Aha, okej..
-A co chciałeś?
-Też chciałem cię podwieść, ale widzę, że nie jestem potrzebny. Powodzenia na planie.
-Kocham cię, pa
./ rozłączyłam się czym prędzej i wybiegłam przed hotel gdzie już czekał Matt w swoim czarnym BMW.
Po kilku minutach byliśmy na miejscu. Powiem szczerze zaczęłam się troche bać. Tutaj wszyscy to byli aktorzy, którzy już mieli do czynienia z kręceniem filmów czy coś, a ja tylko do 6 klasy chodziłam na teatr w szkole. Nie no super, po co oni mnie w ogóle tutaj przyjęli i to jeszcze będę grała jedną z głównych bohaterek. Z moich rozmyślań wyrwała mnie Miley i Alyson, moje filmowe BFF.
-Dobra Matt ci już nie będzie potrzebny, my ci pokarzemy co i jak. / Miley wygoniła Matta i złapała mnie za rękę. Pociągnęła w strone jednych z wielu tajemniczych drzwi.
-No to tutaj jest główna garderoba. Przychodzisz tutaj po ciuchy, które daje ci pani Hayley. Teraz chodź do swojej garderoby. /Wyszłyśmy z pomieszczenia i ruszyłyśmy do drzwi, na których widniało moje imię i nazwisko./ Tutaj się relaksujesz i tak dalej jak mamy przerwe czy ty akurat nie grasz. Ale podejrzewam, że najszczęściej będziemy wszyscy spędzać przerwy w jednej garderobie. Tak jest lepiej i fajniej.
Po obejrzeniu większości pokoi, jakiś facet z takim mikrofonem w uchu ( mam nadzieję, że wiecie o co chodzi :) powiadomił nas, że zaraz zaczynamy zdjęcia. Pierwsza scena - Ja, Miley i Alyson siedzimy na łóżku, malujemy paznokcie i rozmawiamy o chłopakach. Taa, wydaję mi się, że ten scenariusz troche pusty jest, ale ja mam tylko zagrać nic więcej. Po kilkudziesięciu próbach udało nam się zagrać perfekcyjnie, miałyśmy krótką przerwę po której grała Alyson ze swoim filmowym chłopakiem. Naprawdę dobrze się bawiłyśmy. A ze mnie stres zszedł od razu po zagraniu pierwszej sceny potem to już poszło gładziutko. Cieszyłam się, że gram z tak wspaniałym towarzystwem. Około 9 wieczorem puścili nas wolno. Po pożegnaniu wszyscy się rozeszli w swoje strony a ja szukałam jakiejś wolnej taksówki. Nie było żadnej w pobliżu, więc zrezygnowana i zmęczona usiadłam na ławce. Już miałam dzwonić po Justina kiedy przypomniałam sobie, że mam wyładowaną komórkę, nagle podjechało jakieś auto. Otworzył szybe i zobaczyłam uśmiechniętą twarz Matta.
-Może panienka potrzebuje podwózki?
-A bardzo chętnie
. /Wsiadłam do auta./ jesteś moim zbawieniem. / zaśmiałam się.
-A twój chłopak gdzie?
-Nie wiem, nie chciałam go martwić.
-Jeśli tylko chcesz to mogę już zawszę po ciebie przyjeżdżać a potem odwozić, dla mnie to nie problem, a nawet przyjemność, w odróżnieniu do twojego chłopaka.

Miał trochę racji, co jakby Matt nie pomyślał o mnie i normalnie sobie pojechał jak wszyscy? Bym musiała wracać na nogach, albo szukać gdzieś jakiejś taksówki. Nie martwił się o mnie a chyba powinien. Zmartwiona tym wszystkim wpatrywałam się w przednią szybę. Nagle Matt złapał moją rękę. Wiedziałam, że to było przyjacielskie, więc mu jej nie wyrwałam. Odwróciłam głowę do niego.
-Niczym się nie martw, cokolwiek to jest będzie wszystko dobrze. Ja ci zawsze pomogę w odróżnieniu do...
-Nie kończ./przerwałam mu, nie wiedziałam o co mu chodzi, cały czas mówił jaki to Justin jest niedobry itd. To mój chłopak. On nie powinien o nim tak mówić.
-Przepraszam, ale mówię tylko samą prawdę. /Dalej już tylko jechaliśmy w ciszy.
Jak dojechaliśmy, pocałowałam go w policzek i pożegnałam. Nie myślałam już o niczym innym jak tylko o tym żeby walnąc się na łóżko i pójść spać. Weszłam po cichu do apartamentu, tak, zeby Kate mnie nie usłyszała i skierowałam się do swojego pokoju. Podłączyłam komórkę do ładowarki i od razu dostałam kilkanaście powiadomień o nieodebranych połączeniach i wiadomościach. Nie chciało mi się tego wszystkiego czytać, więc położyłam ją na komodzie i poszłam sie przebrać. Kiedy wyszłam z łazienki na moim łóżku siedziała Kate.
-No to opowiadaj. jak było. / podekscytowała się Kate
-Kate, nie mam dzisiaj już siły. /położyłam się na łóżku i próbowałam usnąć.
-To kiedy mi opowiesz? Wychodzisz rano, wracasz zmęczona./ powiedziała z wyrzutem.
-Dobra no to co ci mam opowiedzieć?
Streściłam jej jak najszybciej umialam dzisiejszy dzień i wreszcie zostawiła mnie w spokoju. Już prawie spałam kiedy poczułam, że ktoś mnie obejmuje od tyłu. Ogarną mnie zapach, który tak dobrze znałam.
-Mam nadzieję, że jeszcze nie śpisz. / wymruczał mi do ucha Justin. Ja się tylko odwróciłam twarzą do niego i pocałowałam. / I jak tam było dzisiaj? Dlaczego miałaś wyłaczoną komórkę? /ciągle mówił swoim delikatnym głosem.
-Wyładowała mi się, a było naprawdę wspaniale.
-Może nadrobimy stracony czas? / zapytał i nie czekając na odpowiedź usiadł na mnie okrakiem i zaczął całować. Już pozbył sie mojej koszulki kiedy przypomniałam sobie jak byłam zmęczona jeszcze przed chwilką.
-Justin, wiesz, jestem strasznie zmęczona.
-Nie masz ochoty?
/ popatrzył na mnie smutnymi oczami.
-Mam i to bardzo, ale nie wyobrażasz sobie jak mnie dzisiaj wymęczyli./Just zszedł ze mnie i położył się na plecach a ja się w niego wtuliłam.
-Nie chcę, żeby to zniszczyło coś pomiędzy nami. / mówił gładząc moje plecy. / martwiłem się dzisiaj o ciebie jak nie odbierałaś telefonu. Kocham cię mała.
-Ja ciebie też, mogę smiało powiedzieć, że jestem najszczęśliwszą dziewczyną na świecie i to z tego względu, że mam ciebię. / pocałowałam go mocno w usta i jeszcze mocniej się do niego przytuliłam.
-Obiecuj mi, że nigdy o mnie nie zapomnisz.
-Nigdy w życiu !

W końcu zasnęłam, obiecując sobie, że nigdy nigdy nie pozwolę mu oodejść z błahego powodu. Był dla mnie wszystkim i jak to wiem, Matt nie zmieni mojego zdania.

Jakiś taki słaby ten rozdział :/ Nie chciałam tego robić, ale chyba jestem zmuszona.
8 KOM = NN <3
Tagi: 21
31.08.2012 o godz. 15:10

rozdział 20

Po przebudzeniu nie było już ze mną Justina. Dzisiaj ostatni dzień wolności, już jutro zaczynam pracę. Postanowiłam poświęcić go dla Justina, Kate i Chrisa. Wyszłam z łóżka i zabierając po drodze ciuchy poszłam do lazienki. Odbyłam poranną toalete i poszłam do Kate.
-Pobudkaaa!!!!/ rozsunęłam zasłony w jej pokoju przez co promienie słońca jeszcze bardziej przebudziły Kate.
-Dziewczyno, czy ciebie zdrowo pojebało? Która jest godzina?
-Późno, dzwonię do Chrisa i Justina i wychodzimy dzisiaj razem.
-Dobra, dobra daj mi 5 minutek./ mówiła ciągle zaspana.
-OK,ale nie więcej.
Poszłam do kuchni i zrobiłam jej śniadanie a sobie tylko kawę na pobudzenie. Siadłam na wygodnym fotelu podkuliłam nogi i zadzwoniłam do Chrisa.
-Haloo? / odezwał się w słuchawce zaspany Chris.
-Matko Boska, co wy jeszcze śpicie? No nie wieże. Dlaczego wszyscy spią, jest przecież 11./ i wtedy coś zrozumiałam, Kate jeszcze spi, Chris też. A ja nie wiem co oni wczoraj robili hah mogę się tylko domyślać.
-Julia? / usłuszałam głos Justina.
-O wreszcie ktoś kto nie śpi.
-No właśnie, Chris wczoraj wrócił bardzo późno i nie chce mi powiedziec co tam się działo. / zaśmiał się
-Dobra, nie mieszajmy się. Dzisiaj ostatni wolny dzień, idziemy na plaże?
-Oczywiście skarbie, zaraz po ciebię będe.
Założyłam strój, upiełam włosy w koka i poszłam do Kate, żeby jej powiedzieć, żeby do nas doszli potem. W końcu zadzwonił Just a ja pobiegłam na dół.
-Cześć ślicznotko. / chciał mnie pocałować w usta, ale w ostatniej chwili przekręciłam głowe i pocałował mnie w policzek./ Ejj.
-No co./zaśmiałam się/ idziemy?
-Raczej jedziemy, chcesz tam jeszcze dzisiaj dojść?
-Aa no tak, zapomniałam, fanki / wsiadłam do jego auta i już po paru minutach byliśmy na parkingu przy plaży. Znaleźliśmy bardziej zaciszne miejsce i tam rozłożyłam koc, na którym się położyliśmy. To znaczy tylko ja się położyłam, Justin siedział wpatrując się we mnie co zaczynało mnie powoli wkurzać.
-Co ty mi się tak przyglądasz?
-Bo jesteś piękna./ zaczął mi jeździć palcem po plecach.
-Ojjj, chodź no tutaj./ podniosłam się do pozycji siedzącej po czym Justin przybliżył się do mnie a ja go namiętnie pocałowałam jeżdżąc ręką po jego nagim torsie. Zaczął mnie powoli kłaść. Po chwili nie całował już tylko moje usta, ale szyję i zjeżdżał coraz bardziej na dół. Podobało mi się to, nawet bardzo, ale na szczęście oprzytomniałam.
-Justin, przestań. Tutaj mogą byc paparazzi.
-Nie obchodzi mnie to.
-Wiesz co będzie jeżeli zrobią nam takie zdjęcie?
-To mnie tez nie obchodzi.
/ mówił dalej mnie całując. Nie mogłam na to pozwolić.
-Justin, ale ja tego nie chce! / wykrzyczałam. Dopiero teraz spojrzał na mnie.
-Jak to nie chcesz?
-No jakoś tak, nie zawsze muszę chcieć. / zszedł ze mnie i obrażony wziął się za czytanie jakiegoś czasopisma.
-Justin no nie obrażaj się. Tutaj jest tysiące ludzi, którzy mogli by nas zobaczyć.
-Nie chcesz już ze mną być? / zapytał a mnie mocno zdziwiło to pytanie.
-Oczywiscie, że chcę. / przytuliłam go od tyłu.
-Kochasz mnie?
-A masz jakieś wątpliwości?
-Odpowiedz.
-Justin, jasne, że tak, kocham cię najmocniej na świecie.
-To dlaczego nie chcesz tego powiedzieć całemu światu? Ja jestem gotowy wykrzyczeć to każdemu kogo spotkam na ulicy. Każdemu, że cholernie kocham Julie Mongomery.
/ odwrócił się do mnie przodem.
-Ja po prostu nie jestem gotowa na to wszystko, to całkowicie zmieni moje życie. Twoje fanki będą złe, to nie takie proste.
-Julia, rozumiem i poczekam aż będziesz gotowa
./ powiedział po czym pocałował mnie lekko w nos.
Zadzwoniła jego komórka. Odebrał i odszedł, żeby spokojnie porozmawiać. Postanowiłam pójść po coś do picia. W drodze powrotnej przy jednym stoisku zauważyłam Matta, podeszłam do niego.
-Siemasz Matt.
-O hej mała, dobrze, że cię widzę, Alex kazał mi przekazać wszystkim, ze dzisiaj o 17 masz się stawić u niego w biurze bo są małe poprawki w tekście. A już jutro gramy razem pierwszą scenę. Ale jestem podekscytowany.
-Ok, dzięki za informację. Ej no ja własnie też. Już nie mogę się doczekać jutra.
-No i całe 10 miesięcy bez Justina, jak ty sobie poradzisz.
/ nie wiedziałm co mam mysleć o tej wypowiedzi, ale uznałam, że nie było w niej żadnego podtekstu.
- Jakoś dam radę, dobra ja spadam, cześć./ pocałowałam do w policzek i wróciłam do Justina.
~~~ Oczami Justina ~~~
Zadzwonił do mnie Scooter, ze względu na to, że sierpień już sie powoli kończy i wracam do pracy. Kiedy skończyłem rozmawiać i wróciłem na miejsce a Julii tam nie było co mnie lekko zdziwiło. Poszedłem, wiec w stronę sklepików i miałem racje tam właśnie była moja kochana dziewczyna. Wracała z butelką wody. Ale chwila moment, zatrzymała się przy jakimś chłopaku. Przyjrzałem mu się lepiej i rozpoznałem. To był ten Matt, z którym ona teraz będzie pracować.Widziałem jak wtedy przy pierwszym ich spotkaniu na nią patrzył, teraz było to jeszze bardziej wyraźne. Miał po prostu napisane w oczach, że chciałby ją mieć. Najchętniej podszedłbym tam i przywalił mu mocno w łeb, żeby mu się już odechciało podrywania MOJEJ dziewczyny. Julia pocałowała go w policzek i zaczęła iść w moją stronę. Widziałem jak szczęśliwy stał jeszcze chwilkę w miejscu.
~~~ Oczami Julii ~~~
W połowie drogi zobaczyłam Justina, stał w miejscu i wpatrywał się we mnie jakby trochę nie obecny.
-Kupiłam nam wodę./ pomachałam mu przed oczyma.
-To super. / złapałam go za rękę i wróciliśmy na kocyk.
-Justin, co ci jest?
-Nic, nic.

-Napewno?
-Oczywiscie
./ uśmiechnął się do mnie cwaniacko i podniósł mnie jak panne młodą.
-Co ty robisz?
-Zobaczysz.
/ uśmiech nie schodził mu z twarzy i zaczął iść w stronę wody. Na tą chwilę nie miała w ogóle chęci wchodzenia do zimnej wody dlatego zaczęłam mu się wyrywać i piszczeć.
-Cii, bo ktoś cię usłyszy.
-Justin, jeżeli mnie w tej chwili nie puścisz to obiecuje ci, że cię zabije!
! / pogroziłam mu a on tylko się zaśmiał. Wszedł do wody po pas, na szczęście mnie jeszcze ona nie dotknęła. / Justin, proszę nie rób tego. / podjęłam inną taktykę i teraz zaczęłam go błagać. W tej chwili wrzucił mnie do wody.
-Już nie żyjesz!! / wywrzeszczałam jak już wynurzyłam się z wody. Podpłynełam do niego i już chciałam go jakoś wciągnąć pod wodę kiedy mocno scicnął swoje ręce na moich biodrach co uniemożliwiało mi większe ruchy. Przyciągnął do siebie.
-Pamiętasz, nasze pierwsze spotkanie. Byłaś pijana i prawie mnie nie pocałowałaś. Może teraz to dokończymy, co?
-Nie, jestem na ciebie obrażona, jak mogłeś mi to zrobić
. / powiedziałam z wyrzutem.
-Oj, nie bądź taka. A jak ładnie poproszę? / zrobił swoje maślane oczy, którym ja nie umiałam się oprzeć. Szybko cmoknęłam go usta.
-Podobało mi się, ale bardziej lubie tak. / zaczął mnie namiętnie całować, na początku delikatnie jakby się bał a już chwilę potem nasze języki się styknęły. Zaplotłam nogi wokół jego talii a on zaczął masować moje pośladki, czułam się jak w niebie, lecz coś przerwało tą piękną chwilę. Jak się okazało było to pstryknięcie flesza. O nie. Paparazzi. Teraz już mam przesrane. Do tej pory nie musieliśmy się bardzo kryć bo na Karaibach nie ma dużo ludzi uporczywie robiących zdjęcia gwiazdom. Sporzałam na Justina z przerażeniem w oczach.
-I co teraz będzie?
- Nic takiego
./ znów mnie pocałował.
Nie miałam już ochoty leżeć na tej plaży, wróciłam do mojego hotelu a tam Chris i Kate śmiali się i wygłupiali. Justin do nich dołączył ja natomiast poszłam do swojego pokoju i od razu włączyłam laptopa. Ciekawa byłam czy jest już to zdjęcie w internecie. Przeszukałam większość stron plotkarskich, ale na zadnej jeszcze nie było. Uff. Trochę mi ulżyło. Usłyszałam, że drzwi do mojego pokoju się otwierają.
-Kochanie, co tam? Dlaczego nie siedzisz z nami?
-Musiałam coś sprawdzić, zaraz przyjdę
./ powiedziała zmieszna, wciąż myśląc o konsekwencjach tego zdjęcia. Justin chyba to zauważył.
-Julia, nie przejmuj się, będzie chwile o nas głośno a potem to wszystko ucichnie.
-Wszyscy się domyślą, że to ty mi załatwiłeś pracę w tym filmie.
-Co ty mówisz, po pierwsze, gdybyś się nie nadawała to Alex by cie nie wziął i to już nie ode mnie zależy. A po drugie, jestem pewien, że wszyscy cię pokochają równie jak ja. A teraz chodź do nas. Wieczorem idziemy na impreze.

Poszłam razem z Justinem do salonu. Dzięki wszystkim tam zgromadzonym chociaż na chwilę zapomniałam o wszystkich problemach. O tym, że miała pójść do Alexa też. Usłyszałam moją komórkę i czym prędzej jeszcze po cichu się śmiejąc z ostatniego dowcipu Chrisa odebrałam.
-Halo?
-Julia, gdzie ty jesteś, za chwile mamy spotkanie z Alexem, wiesz, że on nie lubi spóźnialskich.

-O kurwa, zaraz będe. / oprzytomniałam i się rozłączyłam.
-Kto to byl? / zapytał Justin.
-Matt, słuchajcie ja muszę pędzić, przepraszam, ale mam ważne spotkanie.
-Jak to? / zdenerwował sie Justin.
-No nie mogę się spóźnić./ wykrzyczałam i wyszłam z apartamentu. Po chwili dołączył do mnie Justin.
-Odwiozę cię.
Wsiedliśmy do auta a ja podałam mu adres.
-To może teraz powiesz mi dlaczego jedziesz na WAŻNE spotkanie z Mattem? / zapytał poważnym tonem na co ja zaczełam się śmiać, lecz zaraz tego pożałowałam bo Just przesłał mi przerażające spojrzenie.
-Nie spotykam się z nim, to znaczy z nim też, ale jedziemy do Alexa w sprawie scenariusza. / teraz to Justin się zaśmiał, wziął moją ręke i mocno ścisnął.
-To dobrze./ widac, że mu ulżyło.
-Justin, jeszcze raz ci powtórzę, nie musisz być zazdrosny o nikogo, bo nikogo oprócz ciebie nie kocham. Zrozum to wreszcie. / pocałowałam go w kącik ust.
Sprawę z Alexem załatwiłam, szybko i sprawnie. Wróciliśmy do hotelu i zaraz mieliśmy wychodzic na impreze. Umyłam sie, ubrałam , pomalowałam i już byłam gotowa do wyjścia tak jak pozostała trójka. Postanowiłam się dobrze zabawić, nie myśleć o problemach. Tak też zrobiłam.

Dziękuję wszystkim za komentarze, jesteście kochane <3 Dziękuj, dziękuję, dziekuję bo dzięki nim tak naprawdę jeszcze tutaj coś piszę.
Jeżeli chceie mnie o coś zapytać to można tutaj : mój formspring :)
Tagi: 20
30.08.2012 o godz. 12:34

rozdział 19

Po mile spędzonym czasie z moimi nowymi znajomymi, z którymi już za dwa dni będę się widywać dzień w dzień, wróciłam do mojego hotelu.
- No i jak ci poszło, opowiadaj. / Kate rzuciła się na mnie tuż po wejsciu.
-Spokojnie, zrobię sobie tylko coś do picia i zaraz ci wszystko strzeszcze./ rozbawiona poszłam do kuchni a Kate za mną.
-Aaa, bo ja zapomniałam / podrapała się po karku./ coś czuję, że opowiesz mi dopiero jutro, ktoś czeka na ciebie w twoim pokoju.
Byłam pewna, że to Justin, więc przerwałam nalewanie sobie soku i pobiegłam do pokoju. Tak jak myślałam na moim łóżku leżał mój słodki chłopak, klikał coś na komórce a jak mnie zauważył to schował ją do kieszeni spodni i podniósł się, siadając na skraju łóżka. Na sam widok przegryzłam lekko wargę.
-No i co tam, kochanie? Zaprzyjaźniliście się? / zaczełam iść do niego powolnym krokiem, patrząc mu prosto w oczy.
-Tak i to bardzo./ uśmiechnęłam sie pociągająco z każdym słowem zmieniając odległość między nami. Usiadłam w rozkroku na jego kolanach zaplatając ręce na jego karku.
-A Matt? Był grzeczny?
-Nie musisz się nim martwić
./ szepnęłąm mu do ucha po czym lekko przegryzłam na co Justin lekko zadrżał. Podobało mi się to jak na niego działam.
Odchyliłam głowę, żeby spojrzeć mu w oczy. Zauważyłam, że przegryza wargę z podniecenia. Szybkim ruchem przybliżył swoje usta do moich, ale ja postanowiłam się z nim trochę zabawić i odsunęłam głowę, żeby nie mógł mnie pocałować. Popatrzył na mnie pytającym wzrokiem a ja znów się do niego przybliżyłam po czym zrobiłam to co poprzednio.
-Ej, to nie fair. Pocałuj mnie wreszcie./ powiedział lekko zdenerwowany co mnie tylko jeszcze bardziej rozpaliło.
W końcu dałam mu się pocałować, Justin nie wytrzymał i od razu wsunął swój język do mojej buzi, czym ja mu się odpłaciłam tym samym. Jego ręce błądziły po moich plecach, żeby wreszcie spocząć na moim pośladkach, które zaczął pieścić. Przeszedł z pocałunkami na moją szyję a ja podniosłam lekko głowę robiąc mu więcej miejsca i cichutko pojękiwałam. Wziął moją głowę w ręce, mocno scisnął i nie dając mi innego wyboru znów wpił się w moje usta. To wszystko było takie niesamowite, ale niestety ktoś musiał nam przeszkodzić już się chyba do tego przyzwyczaję. Poczułam wibracje mojego telefonu i cichą muzyczkę. Nienawidziłam nie odbierać telefonów, ale teraz spróbowałam to zignorować. Po chwili spokoju zawibrował znowu. Nie odrywając się od Justina wyjęłam z kieszeni telefon i ujrzałam na wyświetlaczu ' mama'.
-Poczekaj../ odsunęłam się od niego.
-Nie odbieraj, proszę.
-Justin, ale to moja mama, to może być coś ważnego. / odepchnęłam go lekko od siebie dalej siedząc na jego kolanach.
-Halo?
- Cześć córcia! Jak mniemam, nie dzwonisz czyli wszystko u ciebie w porządku, tak?
- W jak najlepszym.
/ uśmiechnęłam sie a Justin zaczął delikatnie muskać moje ramiona.
-To się cieszę, ale mamy z tatą do ciebie jedno bardzo poważne pytanie. Czy to prawda, że zagrasz w filmie?/ zmieszałam się, bo przypomniałam sobie, że z tego wszystkiego zapomniałam im o tym powiedzieć.
-No tak mamo, to prawda. / powiedziałam trochę zawstydzona.
-Chcemy żebyś wiedziała, że nie mamy nic przeciwko, ale jesteśmy trochę zawiedzeni, że dowiadujemy się tego od rodziców Kate.
-Wiesz, właśnie miałam do was w tej sprawie dzwonić
./ skłamałam i odsunęłam od siebie Justina.
-Dobra, ale jeszcze jedno,co ze szkołą? / zadała pytanie a mnie cały dobry humor przeszedł. No właśnie, co ze szkołą, wcześniej o tym nie pomyślałam. Przecież zawsze chciałam zostać stomatologiem, dlatego całe lata specialnie bardziej uczyłam się chemii i biologii kiedy inne dzieciaki szalały na ściągach i powiedzeniu " jakoś to będzie". Teraz to wszystko miało iść na marne.
-Nie pomyślałam o tym. / Powiedziałam smutna schodząc z kolan Justina. W słuchawce nastała głucha cisza.
-Córciu wiemy, że pewnie bardzo ci zależy na tym filmie. To naprawdę wielka szansa. / tym razem odezwał się tata. Czekałam z niecierpliwością na dalszą część tej wypowiedzi, lecz wiedziałam, że nie zgodzą się na opuszczenie szkoły. / Ty pewnie też dobrze wiesz, że nie chcemy żebyś nie skończyła szkoły, bo został ci już tylko rok.....tak, więc, przemyśleliśmy to z mamą./ znowu przerwa, która mnie dobijała./ Załatwiliśmy ci już prywatnego nauczyciela, będziesz mogła uczyć się a zarazem grać w filmie. /wykrzyczła radosna mama a ja ze szczęścia zaczęłam skakać po pokoju.
-Naprawdę?
-Tak, wiesz, że jesteś dla nas najważniejsza.
-Jezu, dziękuje, dziekuje, dziekuje. Jesteście najlepsii na świecie. Tak bardzo was kocham.
/ wypiszczałam.
-haha cieszymy się razem z tobą córciu, ale teraz musimy wracać do pracy, bo jest jej sporo. Mam nadzieję, że jesteś tam grzeczna.
-Oczywiście.
/ po pożegnaniu, rozłączyłam się i wskoczyłam na nic nie rozumiejącego Justina.
-Hej, hej, uważaj, bo mnie przewrócisz. / powiedział chwiejąc się. / Co cię tak uszczęśliwiło. Na mnie nigdy tak nie zareagowałaś./ powiedział niby obrażony a ja się wciąż cieszyłam. Zeszłam z niego.
-Rodzice zgodzili się na to żebym grała w tym filmie, ale będe miała prywatne lekcje./ powiedziałam podekscytowana. Zaczęłam chodzić po pokoju i wyliczać./ Jeżeli mam tutaj być przez minimum 10 miesięcy to musze kupic jakieś mieszkanie, a może zostanę tutaj.... a nie wiem, muszę już zacząć uczyć się pierwszej sceny bo za dwa dni zaczynamy, do końca wakacji jeszcze tylko dwa tygodnie, potem ...../ i tutaj zrozumiałam pewną rzecz. / Justin, przecież ty też tutaj przyjechałeś tylko na wakacje. Zacznie się wrzesień a ty zaczynasz pracę tak? Nie będziemy się widywać? Justin co z nami? / podeszłam do niego.
-Julia, kocham cię i ty mnie też dlatego przetrwamy/ ujął moją twarz./ będę do ciebie przyjeżdżał jak tylko będę miał chwile wolnego i ty zrobisz to samo. Nic się nie zmieni. Dalej będę twój a tym moja, niczym się nie martw. Będziemy do siebie dzwonić. /zaczął się do mnie przybliżać żeby mnie pocałować.
-A Kate? Przecież ona też wyjedzie z tąd. Zostanę sama?
-Nie sama, ludzie zaangażowani jakkolwiek w film to napradę dobrzy ludzie i wiem, że zrobią wszystko, żebyś nie poczuła się samotna. / przytulił mnie do siebie a ja tylko pragnęłam trzymać go w takim uścisku już na zawszę i nigdy nie puszczać.
-Chodź spać, już późno. /Zaprowadził mnie do łóżka i zaczął nucić jedną ze swoich pięknych piosenek. Szczęśliwa w końcu zasnęłam w jego mocnych ramionach.

Dziękuje wszystkim za komentarze :) Przepraszm, że tak długo czekałyście, ale nie miałam weny, przepraszam także za taki krótki i do dupy rozdział :/
Tagi: 19
28.08.2012 o godz. 14:59

rozdział 18

-Juliaaa, wstawajjj!!!/ obudziły mnie krzyki Kate a po chwili niechętnie otworzyłam powieki.
-Po co ona mnie budzi, nie mozna jeszcze sobie pospać? / powiedziałam sama do siebie po czym odblokowałam telefon w celu sprawdzenia godziny. Wpatrywałam się w liczbę i dopiero po kilku minutach doszło do mnie, że jest już tak późno. Była 10.30 a o 11.15 jestem umówiona z Justinem. Przecież dzisiaj wielki dzień. To dzisiaj przesądzi się czy zagram w tym filmie czy nie. Wyskoczyłam jak poparzona z łóżka i popędziłam do łazienki. Wzięłam szybko prysznic,ubrałam się, pomalowałam i wyszłam do Kate.
-I jak wyglądam? Myślisz, że się im spodobam?
-No jasne, że tak./powiedziała to jakby to było coś oczywistego. / A jak nie to będą mieli ze mną do czynienia haha.
-Dzięki, kurde co ja bym bez ciebie zrobiła. / przytuliłam się do niej.
-Poradziłabyś sobie, no a teraz już się nie denerwuj i spadaj bo Justin już czeka. /dała mi kopniaka w tyłek na szczęście i ruszyłam do drzwi.
-Powodzenia. / usłyszałam jak już zamykałam za sobą drzwi do naszego cudownego apartamentu. Dzisiaj wyjątkowo wybrałam schody a nie winde. Zbiegałam z nich stąpojąc co drugi stopień. Już byłam prawie na dole kiedy zza zakrętu wyłonił się Chris. Nie zdążyłam wyhamować i wleciałam na niego.
-Jezus, przepraszam, trochę się śpieszę./ zaśmiałam się próbując z niego zejść, lecz on mnie przytrzymał.
-Nie musisz wstawać mi się tak podoba. / usmiechnął się a ja dopiero wtedy zobaczyłam jak nasze buzie są blisko.
-Dobra Chris nie wygłupiaj się, Kate już na górze na ciebie czeka./wyrwałam mu się po czym bez słowa juz spokojniej zeszłam na dół.
Przed wejsciem ujrzałam Justina siedzącego na murku. Postanowiłam go trochę przestraszyć. Podeszłam od tyłu i rzuciłam się na niego. On tylko pisnął i odszedł na kilka kroków. Z wystraszoną miną popatrzył się na mnie po czym jego wyraz twarzy zmienił się i teraz już udawał obrażonego. Ja nie mogłam przestać się z niego śmiać.
-To nie było śmieszne./powiedział zaplatając ręce na klatce piersiowej.
-Dla mnie było./ dalej nie mogłam powstrzymać się od śmiechu. A Just obrażony poszedł w kierunku swojego samochodu. Kiedy juz sie ogarnęłam podbiegłam do niego i mocno go przytuliłam.
-No już się nie fochaj na mnie, wiesz, że cię kocham. / musnęłam jego usta. Staliśmy jeszcze tak pare sekund kiedy poczułam coś zimnego na moim udzie. Spojrzałam na dół a tam stała mała dziewczynka.
-Przepraszam, mogę twój autograf? / zapytała nieśmiało, lekko sepleniąc.
-Jasne. / Just promiennie się uśmiechnął do małej a ja wsiadłam do auta.
Już nie mogłam się doczekać, kiedy spotakam się z producentami i pewnie będe musiała odegrać małą scenkę, żeby mnie sprawdzć. Po dłuższej chwili dołączył do mnie mój chłopak i pojechaliśmy.
-Myślałaś kiedyś o takim małym, słodkim dziecku? / zapytał a ja się zdziwiłam, że podejmuje taki temat.
-No co ty, przecież ja mam dopiero 18 lat, całe życie przed sobą.
Już nic nie odpowiedział, jechaliśmy w ciszy co również mnie dziwiło, ale postanowiłam się skupić nad tym, żeby już zaraz wypaść jak najlepiej.
-Już dojeżdżamy, pamiętaj nie denerwuj się, jestem pewien, że im się spodobasz ...tfuu... co ja mówię, ty przecież już się im spodobałaś./zaśmiał sie.
W końcu Just zatrzymał auto i kiedy wysiadłam moim oczom ukazała się wielki budynek. Bieber zaprowadził mnie do środka. Były tam drzwi z przywieszonymi nazwiskami z czego domyśliłam się, że to garderoby czy coś w tym rodzaju. Podeszliśmy do dużych drzwi, na których widniał napis " prosimy o cisze". Weszliśmy do wielkiego pomieszczenia gdzie stały różne dziwne rzeczy takie jak wielki wiatrak czy wózek widłowy z frędzlami. Na końcu tej sali był oświetlony podest, na którym stała pewna dziewczyna i wymachiwała rękami. Dopiero wtedy zobaczyłam, że krążą w okół niej jacyś ludzie. Po ich przyborach mogłam stwierdzić, że to makijażyści. Justin złapał mnie za rękę i poprowadził w ich stronę. Nagle naszą drogę przerwał jakiś facet, który wyłonil się z nikąd, tak nagle, że aż podskoczyłam ze strachu.
-Nie, to nie mnie musisz się bać. / zaśmiał sie po czym wskazał głową na jakiegoś mężczyzne w średnim wieku, który siedział na krześle i przy ustach trzymał megafon./ Tamtego jak będziesz się bała to zrozumiem. A tak w ogóle to jestem Matt. A ty pewnie Julia. Już wszyscy tutaj o tobie wiedzą. Cieszę się, że będziesz z nami grała./znów się uśmiechnął i poszedł w swoją stronę. Popatrzyłam lekko przerażona w kierunku pana, którego podobno miałam się bać. Czegoś tutaj nie rozumiem, dlaczego Matt powiedział, że już wszyscy tutaj o mnie wiedzą? To już pewne, że tu zagram?
-Justin..
-Cii, spokojnie, nie denerwuj się, wszystko jest ok
. / zapewnił mnie i mocniej sćisnął rękę. Zaczęliśmy iść w kierunku " strasznego pana z megafonem" . Podeszliśmy a on się do nas odwrócił.
-O witaj, Julia tak? / zmierzył mnie wzrokiem. / No Justin, spisałeś się, jest jeszcze ładniejsza niż na zdjęciach. / poklepał go po ramieniu a ja sie jakoś dziwnie poczułam. / Mam nadzieję, że się mnie nie boisz./ zaśmiał się./ Możesz mówić do mnie Alex, tak będzie lepiej. Zaraz ktoś ci powinien dać scenariusz.
-Ale jak to, to ja już mam pewną tą rolę? Nie muszę nic robić?
/ zdziwiłam się.
-No tak, witam w zespole. Idzcie do garderoby Matta, którego już chyba poznaliście, tam są wszyscy, z którymi będziesz grała.
Jak powiedział tak też zrobiliśmy, po dłuższej chwili szukania tego pokoju, znalieźliśmy a ja miałam lekkie obawy przed wejściem tam. Co jak mnie nie polubią? Co jak nie chcą mnie tu? Tysiące takich i podobnych pytań kłębiło mi się w głowie. Przed drzwiami stanęłam jak wryta i czułam, że nie zrobię następnego kroku.
-Kochanie, co się dzieje?
-Justin, ja tam nie wejdę.
-Spokojnie, jestem przy tobie. Napewno sie polubicie.
/ objął mnie ramieniem i wciąż nie pewna tego wszystkiego weszłam z nim do tego przeklętego pokoju. Rozmowy ucichły i wszystkie oczy zwróciły się na mnie. Poczułam jak zalewam się rumieńcem.
-O cześć, wreszcie jesteś, brakowało nam tutaj ciebie. Ratujesz ten film przed katastrofą. /podeszła do mnie szczupła brunetka, której jak teraz już wszystkim, uśmiech nie schodził z twarzy./ Jestem Miley./ podała mi ręke a ja ją uścisnęłam.
-Ja ...
-Julia
./przerwała mi / Tak wszyscy już wiemy. Kiedy Justin przyszedł tutaj i pokazał nam twoje zdjęcie i filmik wiedzieliśmy, że pasujesz idealnie na tą role.
-Filmik? Jaki filmik? / zdziwiłam się i popatrzyłam na Justa. Ten speszony spuścił głowe.
-No ten, na którym udajesz Christiana. / powiedziała a ja momentalnie przypomniałam sobie tamten moment. To było jeszcze przed wyjazdem do LA. Razem z Kate udawałyśmy chłopaków, miałyśmy przy tym niezły ubaw, ale pojęcia nie miałam, że Justin to nagrywa. Spojrzałam znów na niego, przesyłając mu zabójczy wzrok z nutą rozbawienia.
-I co, Alex cię pożarł? / zapytał ktoś a ja poznałam, że to Matt.
-Tak, dlatego tutaj stoje./usiadłam z Justem między nimi i zaczęliśmy rozmawiać. To naprawdę fajni ludzie, dogadywałam się z nimi wspaniale co mnie bardzo uspokoiło.
-Kochanie ja już muszę iść./ powiedział Justin ze smutkiem w głosie, on też się z nimi dobrze dogadywał. złapał mnie za rękę i wstał z kanapy.
-Ejj, ale nie zabieraj nam Julii./ powiedział chłopak o imieniu Jason.
-No właśnie, my się nią zajmiemy./ wsparła go Miley. Po kilku namowach zgodził się.
-No dobrze, tylko Jason trzymaj łapy przy sobie./ zaśmiał się a ja go pocałowałam w podziękowaniu i wyszedł.
-No to panie i panowie, nie ma Justina, możemy teraz uprowadzić Julie./ wywrzeszczał Matt podskakując w miejscu i zacierając ręce.
-Dobra Matt daj sobie spokój./ powiedziała blondynka Alyson. / To co, może przejdziemy się do jakieś pizzerii czy coś, żeby lepiej się poznać w końcu za dwa dni zaczynamy kręcić.
Tak jak powiedziała, tak zrobiliśmy. Znaliśmy się dopiero od kilku godzin a już byliśmy zgraną ekipą. Wiedziałam, że to będzie udany film.


No to rozdział 18 moge uznac za skończony. Chciałabym znać wasze zdanie na temat tego opowiadania!!!
Tagi: 18
25.08.2012 o godz. 13:46

rozdział 17

Tydzień zleciał nam bardzo szybko. Z Codym wszystko wyjaśnione i jest moim dobrym kolegom z Los Angeles i tyle. Wróciliśmy do Kate i Chrisa. Z tego co mówią to niczego nie zbroili, ale jakoś trudno mi w to wszystko uwierzyć haha. Wakacje powoli się kończą, więc postanowiłam sobie, że te ostatnie dwa tygodnie wykorzystam w 100%. Wyszłam z łazienki a Justin leżał na łóżku i oglądał jakiś film. Położyłam się obok niego
-Justin, nurtuje mnie jedna myśl.
-Jaka? / powiedział nie odrywając oczu od ekranu.
-Co będzie z nami jak skończą się wakacje? Ty zaczniesz pracę i nie będziemy się praktycznie widzieć.
-Nie myśl teraz o tym, jakoś to ze sobą pogodzimy./powiedział masując mi dłoń.
-Nie chcę cię stracić./ wyszeptałam
-Ja ciebie też nie dlatego zrobię wszystko, żeby nam było dobrze./ pocałował mnie delikatnie jakby się bał, że jednak nam się nie uda./ a teraz śpij, bo już późno.
Wtuliłam się w jego bok i nadzieją, że wszystko będzie dobrze usnęłam.
Obudziłam się a Justina nie było w pokoju. Trochę dziwne. Poszłam do łazienki, wzięłam orzeźwiający prysznic, pomalowałam się i ubrałam. Jak wyszłam Justina dalej nie było. Wzięłam komórkę i miałąm już wybierać jego numer kiedy nagle do pokoju wparował Bieber.
-Aaa dzień dobry pani, jak się spało? Bo ja mam dla pani świetną nowinę./wywrzeszczał.
-Taa, jaką? / usiadł na fotelu i wskazał, żebym usiadła na jego kolanach.
-Załatwiłem ci casting, będziesz występować w filmie, cieszysz się? /wyszczerzył się.
-Justin, naprawdę? / nie mogłam uwierzyć, chyba jak każda mała dziewczynka kiedyś marzyłam żeby być aktorką lub piosenkarką lata upłynęły, ale ja dalej o tym skrycie myślałam. Zagrać w filmie to będzie niesamowita przygoda.
-Mówię całkiem poważnie mała, dałem im twoje zdjęcie, spodobałaś się im teraz musisz ich tylko oczarować grą aktorską i masz tą pracę jak w banku. Jutro się z nimi spotykamy.
-Nie wiem jak mam ci dziękować, nawet nie wiem co mam teraz powiedzieć , to tak wiele dla mnie znaczy.
-Jak dla mnie wystarczy to./ wskazał na swoje usta. Pocałowałam go najlepiej jak tylko umiałam, właśnie spełnił następne moje marzenie, czy on nie jest cudowny.
-Tak bardzo cię kocham! / wymruczałam mu do ucha i jeszcze raz mocno pocałowałam.
Pewnie doszło by do czegoś większego między nami, ale przeszkodziła nam Kate wpadając do pokoju.
-Julia zbieraj się idzi…… aa dobra sory, widzę, że przeszkadzam hah
-Nie, nie przeszkadzasz, ale przed wejściem pukaj, okej? / zaśmiałam się widząc zakłopotaną minę Kate / to gdzie miałyśmy iść? / zeszłam z Justina i podeszłam do mojej koleżanki.
-Tak myślałam, żebyśmy może poszly dzisiaj na zakupy?
-OK, świetny pomysł.
-Super, idze się ubierać.
/ ucieszyła się i zniknęła za drzwiami.
Poczułam jak Justin obejmuje mnie od tyłu i mówi do ucha.
-Miałem nadzieję, że uda nam się coś teraz zrobić. / zaczął mnie całować po karku.
-Niestety, wrócę to się pobawimy. / wyrwałam mu się.
-Mam tak długo czekać? / zrobił smutną minkę.
-W niczym ci to nie zaszkodzi. / zaśmiałam się
-Ale ja chcę teraz.
-Pa kochanie./ pocałowałam go i wyszłam.
Kate już na mnie czekała Wyszłyśmy i zaczęłyśmy iść w strone galerii handlowej.
-Kate, co tu się działo jak nas nie było? / zapytałam zaciekawiana.
-A to i owo. / zaczerwieniła się.
-Ejj, przecież mi możesz powiedzieć. Jesteśmy w końcu przyjaciółkami.
-Zrobiliśmy to i było niesamowicie. / rozpromieniła się i zaczęła się cieszyć jak głupia.
Pogadałyśmy jeszcze trochę o niej i o Chrisie kiedy w końcu doszłyśmy do galerii. Chodziłyśmy od sklepu do sklepu, kiedy usłuszałymy komunikat, żeby kończyć zakupy bo zamykają sklepy. Musiało być naprawdę późno. Na zakupach czas leci dwa razy szybciej. Obładowane pakunkami ruszyłyśmy w stronę wyjścia kiedy Kate się potknęła i wszystkie siatki wylądowały na podłodze razem z nią. W tej samej chwili podbiegł do niej pewien chłopak i pomógł jej wstać a ja nie mogłam przestać się śmiać. Jak już się uspokoiłam chłopak podszedł także do mnie.
-Może pomogę?
-Ojej, jak byś mógł, dziękuję. / wziął ode mnie siatki i poszliśmy do wyjścia. Chłopak miał na imię Will i był naprawdę miłym chłopakiem. Miał niesamowite poczucie humoru. Wreszcie wyszliśmy przed galerie a mnie już bolał brzuch ze śmiechu. Nagle ujrzałam biegnącego w nasza stronę Justina.
-O hej, co ty tutaj robisz? / zapytałam zmieszana.
-Nie odbierasz komórki a chciałem was odwieźć. / zlustrował Willa i popatrzył się na mnie lekko złym i pytającym wzrokiem.
-O Justin to jest Will, Will to Justin./ przedstawiłam ich sobie.
-Co wy razem robicie? /zapytal Justin.
-Spokojnie, on nam tylko pomógł./ zaśmiałam się.
-Sory stary, nie wiedziałem, że to twoja dziewczyna.
-No teraz już wiesz, chodź Julia./ objał mnie.
-Czekaj/ wzięłam od Willa swoje zakupy / dziękuję./uśmiechnęłam się a on puścił do mnie oczko.
-Nie ma sprawy. / odwrócił się i wrócił do sklepu.
Razem z Kate weszłyśmy do samochodu Justina.
-Co to miało być? / zapytałam poirytowana.
-Nie mówiłaś mi, że będzie z wami jakiś chłopak.
-Bo nie wiedziałam, daj spokoj on tylko nam pomógł z siatkami.

-Mhmm, taa, widziałem jak na niego patrzysz.
-Co ty myślisz, że ja mogłabym ci to zrobić? Przecież wiesz, że cię kocham, nie ufasz mi?

-Tobie ufam, ale nie jakimś obcym chłopakom.
Na tym nasza rozmowa się skończyła, nie wierzyłam w to, że Just się tak zachował, przecież Will tylko nam pomógł nie widzę w tym nic złego. Zaparkował przed naszym hotelem i czekał az wysiądę. Kate już poszła do pokoju.
-Nie zostajesz dzisiaj na noc?
-Nie, wiesz, muszę jeszcze coś pozałatwiać.
-Justin, proszę, uwierz ja cię kocham i żaden inny chłopak dla mnie nie istnieje. Nie miałabym śmiałości niszczyć tego co jest między nami. Bez ciebie nie wiem co bym zrobiła. Popatrz się na mnie i uwierz, że to co mówię wychodzi prosto z mojego serca.

-Julia, wiem, ale nie mogę się pogodzić z tym, że jakiś chłopak może ci się podobać. Staram ci się dawać całego siebie, ale boję się, że pewnego dnia wyjdziesz i już nie wrócisz,bo poznasz kogoś innego, nie widziałbym wtedy sensu życia. Nie pozwolę, żeby ktoś zniszczył to co jest między nami.
-Ale teraz to ty to niszczysz. Swoją zazdrością. Rozumiem cię, bo czasem ja też tak mam, ale musisz mi zaufać i będzie wszystko dobrze.
-Julia, kocham cię, tak niewyobrażalnie bardzo. Czasem dziwię się dlaczego moje serce jeszcze nie pękło od nadmiaru tej miłości
./powiedział a ja go tylko pocałowałam. Przytulił mnie do siebie a ja czułam, że mam w ramionach cały mój świat.
-Ciesze się, że między nami już wszystko dobrze, ale i tak dzisiaj muszę coś jeszcze pozałatwiać, więc zostawiam cię z Kate./ pożegnałam się z nim i pobiegłam do pokoju. Trochę jeszcze poplotkowałyśmy z Kate na temat niektórych celebrytów i poszlyśmy spać.


Cześć i czołem, co tam u Was słychać? Mam pytanko, lepiej się przefarbować na taki złocisty blond czy na platynowy blond? Mam nadzieję, że chociaż jednej osobie się ten rozdział spodoba hah. A no i dziękuję Klaudii za wspieranie mnie, niby jeden mały komentarz pod prawie każdym rozdziałem, ale dla mnie to naprawdę dużo znaczy :)


Tagi: 17
23.08.2012 o godz. 14:58

rozdział 16

Mineły już trzy dni a ja z Justinem widzimy się dopiero pod wieczór. Nie mogę narzekać, dobrze wiedziałam, że przyjechał tutaj pracować. Nie chciałam mu przeszkadzać w próbach, więc wolny czas spedzałam sama. Zwiedzałam Los Angeles. Pewnego dnia weszłam do małej kawiarenki, zamówiłam kawę mrożoną, usiadłam w wygodnym fotelu i zaczęłam czytać książke, którą ostatnio kupiłam. Niestety nie dane było mi przeczytać strony, kiedy przysiadł się do mnie pewien chłopak. Przyjrzałam się mu spod ksiązki. Był jasnym blondynem i miał mocno niebieskie tęczówki. Nie był w moim typie, ale musiałam przyznać, że byl przystojny. Uśmiechnął się do mnie.
-Mam nadzieję, że nie przeszkadzam.
-Nie, nie, no co ty./ powiedziałam lekko oczarowana jego uśmiechem.
-Tak myślałem, co taka piękna dziewczyna robi sama w kawiarni w LA.
-hmm... jak widać czytam książkę.
-Jesteś z tąd?
-Niee, przyjechałam tutaj na tydzień.

-To może cię oprowadzę?
-A bardzo chętnie.
/ dopiłam kawę, schowałam książkę i razem z chłopakiem wyszliśmy.
-To może powiesz mi jak masz na imię? / zapytałam
-Aa no tak hah, jestem Cody, a ty?
-Julia.
/ cieszyłam się, że poznałam kogoś z tąd, przyznam, że było mi trochę nudno samej.
Cody pokazał mi parę naprawdę fajnych miejsc, był niesamowity, szczery, wygadany, zabawny. Naprawdę polubiałam jego towarzystwo. Rozmawialiśmy o wszystkim. Wracałm do Justina i byłam podobnie zmęczona jak on. Wymienialiśmy pare zdań i usypialiśmy. Jednym słowem oddalaliśmy się od siebie. Pewnego dnia Cody zabrał mnie na górę, z której był widok na całe LA.
-Cody, jak tu pięknie. / stałam oniemiała widokiem.
-Wiem./ siadł na pniu drzewa i poklepał mniejsce obok./Siadaj./ tak też zrobiłam.
-Słuchaj Julia, muszę ci coś powiedzieć./zrobił krótką przerwę na westchnięcie./nie będę tego ukrywał, podobasz mi się. / powiedział prosto z mostu a ja znieruchomiałam.
-Cody, czekaj, przecież wiesz, że mam chłopaka.
-No a gdzie ten chłopak. Nie ma go przy tobie za to jestem ja. On nie docenia ciebie tak jak ja bym to robił. Przecież nie powiesz mi, że te wszystkie chwile spędone ze mną ci się nie podobały. Julia, będzie nam ze sobą dobrze, naprawdę.
/ mówiąc ujął moją twarz. / cholernie cię lubię i wiem, że mogę to już nazwać miłością.
-Przestań.
-Julia, zostaw tego swojego chłopaka, ze mną ci będzie lepiej.
-Przestań.
/ wykrzyczałam./ myślałam, że jesteśmy przyjaciółmi./wstałam./ a przyjaciele tak nie robią! Ja kocham Justina a on kocha mnie i dobrze o tym wiem. Cody kocham cię, ale jako przyjaciela, przez te ostatnie dni byłeś mi bliski to prawda, ale nie tak jak Justin. Proszę, zrozum, jeżeli mnie kochasz to zrozumiesz. Nie psuj tego co jest między nami, proszę. / ostatnie słowa wyszeptałam i pobiegłam w stronę hotelu. Na szczęście był to krótki odcinek drogi. W końcu weszłam do naszego pokoju pewna, że Justina w nim nie ma. Oklapłam na fotel i doprowadziłam moje serce do normalnego funkcjonowania. Nagle z łazienki wyszedł Justin.
-Oo, co ty tutaj robisz?/ zapytałam zaskoczona.
-Skończyliśmy dzisiaj wcześniej,mamy czas dla siebie, wreszcie kochanie. / podszedł i namiętnie mnie pocałował. Niechętnie, ale odwzajemniłam pocałunek, jednak Justin poczuł, że jest coś nie tak i oderwał się ode mnie.
-Coś się stało? / objął rękami moją twarz a ja odwróciłam się do niego i podeszłam do szafy.
-Nie, nie wszystko ok. / skłamałam nie patrząc mu w onczy bo wiedziałam, że rozpozna, że kłamię.
-To może, pójdziemy na miasto, pokażesz mi gdzie chodziłaś jak mnie nie było, co?
-Wiesz, jestem trochę zmęczona./ usiadłam na łóżku.
-Julia, co jest. Przecież widzę, że cię coś męczy. / przykucnął przede mną i złapał za ręce.
Nie odpowiedziałam, tylko patrzyłam w jego magiczne oczy.
-Kurde, Julka mów do mnie! / potrząsnął moimi rękami.
-Naprawdę nic się nie dzieje, uwierz. / mówiłam obojętnie.
-Co się z nami dzieje? Już nie jesteś tą samą Julią. Gdzie ona jest? Co się stało przez te pare dni?/ zaczął wkurzony chodzić po pokoju.
-Nie rozumiem o co ci chodzi./ tak naprawdę wspaniale wiedziałam o co chodzi, oddaliliśmy się od siebie i tyle.
-Dobrze wiesz! Dlaczego nie chcesz mi powiedziec? Co, poznałaś kogoś? Kogoś, lepszego ode mnie? Chcę znać prawdę! Nie dam tak nam poprostu się rozstać za mocno cię kocham i wiem, że ty mnie także. To tylko mały kryzys, prawda? To tylko chwilowe. Zaraz będzie tak jak wcześniej, tak?
Ja dalej siedziałam na łóżku w bezruchu, przed oczyma miałam twarz Codiego. Po chwili się ogarnęłam. Przecież nie kocham Codiego, kocham Justina, który właśnie odchodzi od zmysłów. Też nie pozwolę nam się rozstać z takiego byle powodu. Podeszłam do niego i mocno się wtuliłam
-Julia, potrzebuję odpowiedzi.
-Justin, jasne, że cię kocham i nigdy nie przestanę./ wyszptałam mu to do ucha i jeszcze mocniej się wtuliłam. Słyszałam jak serce Justina się wyrównuje. Teraz już był spokojny. Odchyliłam głowę tak, żeby móc popatrzeć mu w oczy.
-To co, może wyjdziemy z tego hotelu?/ zaproponowałam.
-Jasne.


Sory za krótkie i do dupy, ale chyba się już przyzwycziłyście

Tagi: rozdział 16
21.08.2012 o godz. 15:05

rozdział 15

Obudziłam się i poprostu czułam, że dzisiaj będzie niesamowity dzień. Moje marzenie się spełni. Podekscytowana, pobiegłam w podskokach do łazienki. Wziełam prysznic, ubrałam się i pomalowałam. Trochę się denerwowałam jak to przed wszystkimi wyjazdami, ale radość przykryła strach. Poszłam do kuchni i zrobiłam sobie kawę. Po chwili przyszła zaspana Kate.
-Co ty tu robisz tak wcześnie, ja chce spać!
-Kate, chyba zapomniałaś. Wyjeżdżam, z Justinem, na tydzień. Kojarzysz już fakty? Calutkii tydzień będziesz sama z Chrisem. Tylko nie zabawcie za bardzo.
-AAaa no tak, teraz już sobie przypomniałam. Ja z Chrisem jesteśmy grzeczni to raczej WY powinniscie uważać, nie chcę zostać w tak młodym wieku ciotką chrzesną. / zaśmiała sie a ja razem z nią.
W końcu nadeszła ta pora i Justin przyjechał pod mój hotel.
-Cześć skarbie. / przywitałam go namiętnym pocałunkiem.
-Mmm a co to za miłe przywitanie. Od dzisiaj już tak codziennie, tak?
-Mhmm, chcialbyś/ zaśmiałam się.
-Pięknie wyglądasz . / powiedział i przegryzł kawałek mojego ucha.
Po kilkunastu minutach byliśmy już na lotnisku. Już od progu zaatakowali nas fani Justina. Ja poszłam na bok i pogadałam trochę z Kennym, który był naprawdę fajnym gościem. Gdyby był w moim wieku, kto wie.........Jezu oczym ja myśle. Po pólł godzinie ujrzałam Justina, który szedł w moją stronę uśmiechnięty od ucha do ucha.
-A co ty taki podniecony, co ?
-Chyba ty tak na mnie działasz./ uśmiechnął się promiennie bo tylko tyle mogliśmy zrobić w miejscu publicznym. A szkoda bo dzisiaj wyglądał nabrawdę seksownie. Przegryzłam lekko wargę. Poszliśmy w stronę barierek i już myślałam, że nic nam nie przeszkodzi kiedy wakół nas zaczęli gromadzić się paparazzi.
- Cholera no, nawet do samolotu spokojnie nie można pójść./ wkurzył się Justin, po czym złapał mnie za ręke i szybko wyszliśmy z tłumu.
Wreszcie spocznęliśmy na miękkich siedzeniach samolotu. Dopiero wtedy odetchnęłam. Kiedy pilot dał znak, że można odpinać pasy, Just nachylił się nade mną i wymruczał.
-Chodź za mną. / podał mi rękę i zaprowadził do toalety, która była chorelnie mała a ja nie kryjąc mam klaustrofobie podobnie jak Justin, ale jemu to chyba na tą chwile nie przeszkadzało. Weszłam niechętnie za nim i zamknęłam drzwi kiedy poczułam na gołym karku słodkie pocałunki. Uśmiechnęłam się i odwróciłam. Miałam na niego wielką ochotę, ale kurcze to miejsce to trochę nie najlepsze. Wpiłam się w jego usta i zapomniałam już o wszystkim. Jednym ruchem sciągnął ze mnie bluzkę a ja poszłam w jego ślady. Już dobierał się do moich spodni, kiedy usłuszałam ciche pukanie.
-Panie Justin wszystko w pożądku? / oderwał się ode mnie a ja cicho zaśmiałam.
-Tak, tak. /Już znowu czułam jego usta na swoim ciele kiedy ten sam głos znów się odezwał.
-Nie chciałbym przeszkadzać, ale Scooter pana woła.
-Cholera noo, nigdy nam nie dadzą dokończyć./ wybełkotał po czym wkurzony podał mi koszulke a sam ubrał swoją.
-Już wychodzę.
Kiedy Biebs obgadywał cos tam ze Scooterem ja nie zauwarzając nawet kiedy, usnęłam . Obudził mnie Just lekko pocierając policzek.
-Witamy w Los Angeles, kochanie.
Szybko wyszłam z samolotu i wdychnęłam tutejsze powietrze. Wszystko wydawało się tutaj lepsze, nawet to życiodajne powietrze. W samochodzie Justin prubował załapać ze mną jakikolwiek kontakt, ale ja byłam przyklejona do szyby. Żaden szczegoł nie ominął moich oczu. Tutaj było tak pięknie i wiedziałam, miałam przeczucie, że przeżyję tutaj wielką przygodę, tylko nie wiem czy dobrą czy złą. Pożyjemy, zobaczymy. Kiedy auto się zatrzymało szybko z niego wybiegłam, kręcąc się wokół własnej osi. Może ludzie myśleli o mnie, że jestem jakaś dziwna, ale dzisiaj nie obchodziło mnie ich zdanie. Byłam najszczęśliwsza na całym świecie. Hotel był niesamowity. Piękne, wielkie, kryształowe żyrandole , złote elementy, wszędzie kwiaty, wszystko zapięte na ostatni guzik. W końcu Justin dostał kartę do naszego pokoju i wsiedliśmy do pięknej, złotej windy. Dopiero wtedy zobaczyłam w lustrze jak głupio wyglądam. Zaczełam się poprawiać, włosy, strój, ale na nic dalej miałam w oczach coś dziwnego. Mój chłopak zaproawadził mnie do pokoju a on był jeszcze wspanialszy niż wszystko inne. Nie ma słów, żeby opisać to wspaniałe miejsce, lecz od razu przykuł moją uwagę balkon, z którego był widok na całe Los Angeles było wprost idealnie, obłędnie. Poczułam jak ktoś obejmuje mnie od tyłu i kładzie podbrudek na moim ramieniu.
-Podoba ci się?
-I to jak, jest niesamowicie
. / wpatrywałam się w zachodzące słońce.
-Teraz już nikt nam nie przerwie. / odwrócił mnie do siebię i po woli muskał moje wargi.
To było tak niesamowiccie przyjemne i podniecające, że nie mogłam już dłużej czekać i włożyłam swój język delikatnie do jego buzi a on postąpił tak samo. Nie przerywając pocałunku podniusł mnie a ja oplotłam go nogami w pasie. Zaprowadził nas do środka i połozył mnie na łóżku. Siadł na mnie okrakem i teraz już całował mój dekolt. Sciągnęłam mu koszulkę i delikatnie jeździłam palcem po jego wyćwiczonym torsie,który przyprawiał mnie o słabość. Nie zdążyłam mrugnąć okiem a już leżałam bez koszulki. Jednym ruchem byłam ja na górze. Całowałam każdy skrawek jego zajebistego ciałka a Just cicho pojękiwał. Doszłam w końcu do jego spodni i powoli zaczęłam rozpinać guziki patrząc mu seksownie w oczy.
-Oj, no Julia, szybciej./ powiedział niecierpliwiąc się.
Ściągnełam z niego spodnie, potem niebieskie bokserki i zaczęłam powoli masować jego przyrodzenie. Wzięłam TO ( hah) do buzi i zaczęłam delikatnie muskać go wargami. Po chwili Just był na górze i sciągnął ze mnie spodenki a potem wziął się za stanik. Szybko mu z tym poszło a juz potem sięgnął do kieszeni swoich spodni.
-hmm...truskawkowa, czekoladowa albo klasyczna, którą chcemy?
-Justin, obojętne./ powiedziałam po czym znów go do siebie przyciągnęłam.
Nałożył prezerwatywe i powoli we mnie wszedł opierając swoje mocne ręce na moich biodrach. Oplotłam go nogami i oddałam się rozkoszy. Byliśmy w hotelu, więc nie starałam się być cicho. Pojękiwałam co Justina jeszcze bardziej podniecało. Rytmicznymi ruchami doprowadzał mnie do szalu. W końcu oboje doszliśmy. Położył się koło mnie i oparł głowe na ręce.
-Co się tak we mnie wpatrujesz?
-Nie mogę uwieżyć, że właśnie koło mnie leży mój ideał.
-ee przestań, nie ma ideałów.

- Twój przypadek pokazuje, że właśnie są. / pocałowałam go i wtuliłam się w jego jeszcze bardzo gorący tors. W takiej pozycji oboje zasnęliśmy.

No to macie. Zastanawiam się nad zawieszeniem bo mało kto czyta. sorry, za błędy.
Tagi: rozdział 15
19.08.2012 o godz. 11:37

rozdzial 14

Weszlam przed hotel i czekalam na taxi bo na moje nieszczescie nie bylo zadnej wolnej. Po raz drugi wystukiwalam numer taxówki, zeby ich pośpieszyć kiedy poczułam ciepłe rece oplatające mnie na biodrach. Mimowolnie sie uśmiechnęłam.
-Justin, co ty tutaj..../ odwróciłam się i zamarłam. To był Ian nie Justin. Nasze ostatnie spotkanie ...wtedy przed hotelem. ... nie nie chce sobie tego przypominać. To była tylko chwila słabości. Wiedziałam, że jeżeli Justin by nas tutaj zobaczył to by się wkurzyl a tego bym nie chciała.
-Niespodzinka mała. / wyszczerzyl sie i jeszcze mocniej mnie do siebie przytulił. Odchylił moją głowe i lekko pocałował moje usta. Czekaj, czekaj co zrobił? Ja jestem z Justinem nie mogę sobie ot tak całować jakiegoś chłopaka.
-Ian, co ty robisz? / otworzyłam oczy i ujrzałam to co najgorsze. Justin stał w wejsciu do hotelu. W jego oczach widziałam nienawiść i ból na raz. W moim sercu działo się podobnie teraz czułam nienawiść do Iana, że to zrobił w ogóle kto mu pozwolił? Spojrzałam na niego moim najpodlejszym wzrokiem i chciałam pobiec za Justinem, wszystko mu wytłumaczyc. Tak, własnie, chciałam i najpewniej by m to zrobiła gdyby nie to, że Ian złapał za mój nadgarstek co uniemożliło mi pójście za moją miłością życia.
-Puszczaj mnie.
-Ani mi się sni, ostatnio też mi tak zwiałaś teraz juz nie odpuszczę.
/ powiedział i pociągną mnie ku sobie tak, ze znowu byłam w jego oblesnym uścisku. / Noo, mała. Ty też tego chcesz, chcesz mnie nie Justina oboje o tym wiemy. Ja jestem lepszy. / prubowałam mu się wyrwać. Mimo , że ludzi na ulicy nie brakowało nikt nie zwracał na nas uwagi.
-Puszczaj mnie, kurwa, brzydzę się tobą. / wykrzyczałam. W końcu ktoś to usłyszał i jakiś pan do nas podszedł.
-Panienko, jest jakiś problem? / zapytał całkiem spokojnie co mnie jeszcze bardziej wkurwiło.
-No kurwa nie widzi pan, ten skurwysyn chce mnie zgwałcić./ krzyczałam cały czas mu sie wyrywając, ale na nic. Powiedziałam, że chce mnie zgwałcić, ale tak naprawdę nie wiedziałam co chce zrobić. Tamten facet cos powiedział do Iana i w koncu po kilku obelgach rzuconych w moją stronę, puścił mnie. Nawet sie nie obejrzałam a juz pędziłam do pokoju Justina.
-Justin, proszę cię wpuść mnie! / krzyczałam pukając do drzwi./ Justin to nie tak jak myślisz, naprawdę. / powiedziałam przez drzwi, ale wiedziałam, ze ta regółka mało kiedy działa. "to nie tak jak myślisz", " to on pierwszy mnie pocałował", " nie wiedziałam co robię" - to najczesciej wypowiadane zdania kiedy ktos chce sie wytłumaczyc z takiej własnie sytuacji w jakiej ja byłam teraz. Nie chciałam iść na łatwizne i mówić tego, ale nic innego nie przychodziło mi na mysl a te słowa były szczerą prawdą. Poczułam jak drzwi się otwierają.
-Nie tak jak myśle ? To jak? / wykrzyczał.
-Justin, ja na poczatku myslałam, ze to ty, nie wiedziałam, ze to Ian. Zrozum to wszystko za szybko się działo. Nie chciałam tego./ dopiero teraz poczułam spadające słone łzy z mojego policzka. Jakiś facet przechodził koło nas i dziwnie sie patrzył. Najwyraźniej była to śmieszna sytuacja z jego strony, ale mi właśnie walił się świat.
-Wejdź do środka./ powiedział już spokojniej. Tak też zrobiłam a Just usiadł na łóżku.
-Justin czy gdyby mi na tobie nie zależało tylko na Ianie byłabym tu teraz, cała rozmazana i błagająca cię o to, żebyś mnie zrozumiał i wybaczył? / też się uspokoiłam. Trwaliśmy chwilę w ciszy, w której uświadomiłam sobie, że to było tylko głupie muśnięcie w usta a ten już się wielce obraża.
-Julka, dobrze wiesz w jakiej sytuacji was ostatnim razem widziałem, teraz się to powtórzyło, nie wiem co o tym mysleć. Dlaczego ty mi to robisz. Ja cię tak bardzo kocham, że nawet nie umiem być na ciebi obrażony. Teraz jestem zły na Iana. / podszedł do mnie i ujął moją twarz w dłonie./Już nigdy nie dopuszczę, żeby on coś ci zrobił, nie pozwolę mu cię tknąć.
Nie mogłam w to uwierzyć, przebaczył mi a nawet mnie teraz pociesza. Czy mogłabym spotkać lepszego chłopaka. Tak bardzo go kocham i on mnie, że wydaje się jakby to była bajka albo sen. Teraz marzę tylko o tym, żeby się nie obudzić. Jak wypowiedział te słowa, poczułam taką miłość bijącą od niego. Uwielbiałam go w każdym centymetrze. Włśnie stoi przedemną mój ideał, chociaż podobno ich nie ma. Moje rozmyślania przerwał namiętny pocałunek i dotyk chłodnawych rąk na biodrach, który tak bardzo różnił się od dotyku Iana.
-Czyli mi wybaczasz?
-Jasne, że ci wybaczam mała, jesteś dla mnie wszystkim i nie pozwolę ci odejść przy drobnym nieporozumieniu. / ja tylko mocno wtuliłam się w jego tors i poczułam jak miłość wypełnia każdą moją komórkę.
-Tak bardzo cię kocham. / powiedział gładząc moje włosy. / ale dobra, nie możemy zwlekać, jutro rano wylatujemy, pamiętaj. Idź się już ogarnij do toalety i zawiozę cie do domu.
Po wszystkim wyszliśmy już szczęśliwi z jego hotelu. Na sam widok miejsca zdarzenia (hah) przeszedł mnie nieprzyjemny dreszcz. Justin to zauważył i ojbął mnie ręką.
-Ważne, że mamy siebie./ wyszeptał mi do ucha.
Ku mojemu zdziwienu pod hotelem nie było żadnych paparazzi, ale dla nas lepiej. Przeszliśmy przez zakręt a tam zobaczyłam znowu Iana, siedział na ławce. Czego on tu jeszcze kurwa szuka? Justin tez go zobaczył, ale nie miał zamiaru się zatrzymywać.
-To co, teraz sobie znalazłaś ochroniarza? / krzyczał idąc za nami na parking. Nie zamierzałam mu nic odpowiadać.
-To z nim się puszczasz, co dziwko? / ojj zabolało, nie kryje. Justin najwidoczniej juz nie wytrzymał bo odwrócił się i przywalił mu w nos na co ja lekko jękłam. W końcu Ian był kiedyś moim dobrym kumplem.
-Jeszcze raz powiesz tak do mojej dziewczyny to już się nie będę powstrzymywał./ mmm jaki on seksowny, poczułam się jak w jakimś kiepskim filmie dla nastolatek, że chłopaki się bili o dziewczynę, ale nie powiem, fajne uczucie :) wyobraziłam sobie jak Just leje Iana łopatą w głowe, hah ....jezus o czym ja mysle! Teraz Ian trzymał się za nos a my dalej podąrzaliśmy do auta, do którego juz nam nie wiele zostało.
-Zobaczymy, bimber, ona jeszcze będzie moja, a ciebie wywalę na bruk. / splunął krwią a potem to juz nie wiem bo wsiadłam do auta. Ej, ale czekaj gdzie jest Justin? Przecierz szedł koło mnie. Wysiadłam z auta i zobaczyłam jz tylko jak mój kochany obrywa. Ile tylko miałam siły w nogach podbiegłam do nich i za wszelką cene chciałam ich już rozłączyć.
-Koniec, roumiecie. Justin, chodź już nie wygłupiaj się. / pociągnęłam go za ręke. No i wreszcie wsiedliśmy do auta razem.
-Nie popuszczę temu bydlakowi./ powiedział nieźle wkurwiony.
-Justin, ale on nic takiego nie zrobił.
-Co? Ty trzymasz jego stronę? Nie słyszałaś jak cię nazywa? Nie przejdzie to mu na sucho.

Postanowiłm się już nie odzywać i poczekać aż Biebs ochłonie i bedzie spokojny. Niestety przez całą drogę mówił coś do siebie pod nosem. Zaczynałam się o niego lekko martwić.
~~~ Oczami Justina ~~~
-Jak on tak mógł do ciebie powiedzieć, a ty jeszcze bronisz jego strony. Nie wiem, moze ty w nim dalej cos widzisz, albo co./ wkurwił mnie na maska ten Ian. Bezczelny, leszcz.
-Justin, chill outt, bo ci żyłka pęknie. Już po wszystkim dałeś mu w kość.
/ uspokajała mnie Julia, lecz ja nie mogłem być spokojny, z trudem prowadziłem auto, chciałbym tam jeszcze wrócić i mu porządnie przylać. Kiedy Julia weszła do auta Ian powiedział jeszcze o niej parę bardzo nieprzyjemnych słów i to mnie tak wyprowadziło z równowagi. Z moich rozmyślań wyrwał mnie soczysty buziak, który Julia złożyła na moim policzku. Tak bardzo, niewyobrażalnie ją kocham. Przekręciłem głowę go niej bo liczyłem na takiego samego buziaka w usta, ale niestety.
-Ty masz teraz prowadzić nie całować./ zaśmiała się i poczochrała moimi włosami.
-Ale proszeeee./ zrobiłem najsłodszą minę jaką tylko umiałem./ nie wiesz nawet jak na mnie działasz. / lecz Julia była nie ugięta.
Dojechaliśmy pod jej hotel a ja od razu zamnąłem drzwi, specjalnie żeby moja ślicznotka nie mogła wyjść
-Justin, mógłsbyś otworzyc drzwi?
-Nie, najpierw musi coś pani zrobić.
/ powiedziałem i wskazałem na swoje usta.
-Mam zacząć piszczeć?
-Nieee, masz zacząć całować hah.
-Ani mi się śni.
/ pokazała mi język.
-No to ani mi się śni ciebie wypuszczać./ posiedzeliśmy chwile w ciszy.
-Ojejj, ale tu uparty, no dobra. / powiedziała i cmoknęła mnie lekko w usta.
-Ejj,, co to miało być? To teraz tak się żegna swojego chłopaka, za którym się przed chwilą płakało? / poskutkowało pocałowala mnie nieco lepiej, ale mi to nie wystarczyło. Przedłużyłem pocałunek i juz po chwili nasze języki się styknęły. Na koniec przegryzła moją warge, co mnie zawsze, bardzo podniecało.
-No i to mi się podobało./ wyszczerzyłem się do niej.
-Misja zakończona, teraz mnie wypuść. / odblokowałem zamki w drzwiach i Julia je otwarzyła.
-No to pa, kochanie. / powiedziała słodko.
-Bedę tęsknić.
-Taa, przez całąąą, długąąą noc. / zaśmiała się i wyszła. Odprowadziłem ją wzrokiem po czym wyruszyłem w drogę powrotną.


Od razy przepraszam za błędy szybko pisałam i nie chciało mie sie potem sprawdzać. Znowu zamuła, sorkx, zastanwiam się na usunięciem. tak tylko mówi. Pozdrawiam i polecam blog bo zajebiscie mi się podoba chociaż już pewnie większość z Was go czyta : http://bemylove.bloblo.pl/
Tagi: rozdział 14
16.08.2012 o godz. 11:37

Rozdział 13

Wcześniej ustaliliśmy, że zostaje u niego na noc, to znaczy Justin ustalił, ale ja nie miałam nic przeciwko. Gdy tylko drzwi windy się otwarły w podskokach ruszyłam do jego pokoju.
-Zajmuję łazienkę./ wywrzeszczałam / tylko pożyczyłbyś mi jakąś koszulkę do spania.
Nie usłyszałam odpowiedzi, więc rozejrzałam się po pokoju a Justina gdzieś wcieło . Dobra, mniejsza pewnie zaraz się odnajdzie. Wzięłam pierwszą lepszą koszulkę i popędziłam do łazienki. Odkręciłam wodę, żeby porządnie się nagrzała po czym usłyszałam trzask drzwi i energicznie odwróciłam a tam ujrzałam Justina, który majstruje przy zamku od drzwi.
-Matko, chcesz żebym dostała zawału?/ wykrzyczałam. / co ty tu robisz?
-Ozywiście, że nie chcę. / lekko się zaśmiał/ hm.. co ja tu robię? wchodzę do swojej łazienki.
-Justin, ale ja chce się umyć./ dalej byłam na niego zła za to, że mnie przestraszył.
-No widzisz, ja też. / mówił to z głupim uśmieszkiem i powoli się do mnie przybliżał.
-Justin, weź mnie już nie wkurzaj i nie patrz tak na mnie.
-A jak ja na ciebie patrze?

-Jakbyś chciał mnie zjeść, to przerażające./ był już bardzo blisko mnie i czułam jak powoli zaciska swoje ręce no moich biodrach.
-Bo właśnie to chcę zrobić./ wymruczał te słowa prosto do mojego ucha i lekko je przegryzł.
Przeszedł mnie rozkoszny dreszcz. Uwielbiałam sposób w jaki Justin mnie dotykał. Poczułam jego zimne ręce na moim rozpalonym brzuchu. Przyparł mnie do ściany i namiętnie całował. Oplotłam swoimi nogami jego biodra a Justin pieszcząc moje uda całował moją szyję. Nie mogłam już się doczekać tego momentu, lecz Justin przeciągał to całując każdy centymetr na moim ciele. Usłyszałam dźwięk telefonu Justina z sypialni, wiem, że mogło być to coś ważnego, ale tak samo jak Just olałam to, teraz był tylko on. Lecz telefon nie dawał spokoju.
-No kurwa. / powiedział Justin po tym jak z niechęcią oderwał się ode mnie. / Przepraszam kotek, musze to odebrać bo nie dadzą spokoju.
Pogładził mój policzek i wyszedł z łazienki. Czekałam na niego i czekałam a on się nie zjawiał, więc postanowiłam wziąć prysznic. Po wszystkim weszłam do sypialni i ku mojemu zdziwieniu nie było tam Justina. Posmutniałam trochę, ale zaraz się ogarnęłam i weszłam do łóżka. Próbowałam nie usnąć aż do momentu kiedy mój chłopak przyjdzie, ale w końcu nie wytrzymałam i zapadłam w mocny sen.
Rano obudził mnie miętowy oddech Justina na mojej szyi.
-Wstałaś./promiennie się do mnie uśmiechął i lekko pocałował./ przyniosłem ci śniadanko.
-Justin, przecież wiesz, że ja nie jadam śniadań.
-Tak, wiem, ale teraz zaczniesz bo sniadanie to bardzo ważny posiłek a ja musze dbac o moją kochaną dziewczyne. / powiedział i tym razem to ja go cmoknęłam w usta, ale oczywiście Justin musiał to przeciągnąć i tak niewinne muśnięcie jego warg zamieniło się w namiętny a zarazem subtelny pocałunek.
Zabrałam się za jedzenie śniadania a Just robił tam coś na laptopie. W końcu przypomniała mi się wczorajsza scena i zaciekawiło mnie z kim Just tak długo rozmawiał.
-Ej słuchaj, z kim wczoraj tak rozmawiałeś?
-A no właśnie, dzwonił do mnie Scooter i niestety muszę lecieć do Los Angeles dawać koncerty przez tydzień./ powiedział smutny.
-Ale jak to? To znowu nie będziemy się widzieć przez tydzień. Justin, ja nie wiem czy tak potrafię. Kiedy wyjeżdżasz ?
- Jutro rano./ podszedł i klęknął przede mną. / Julia ja nie chcę cię stracić, jesteś dla mnie najważniejsza. / złapał mnie za ręce a ja czułam, że oczy zaczynają mi się szklić./ Dlatego ty jedziesz ze mną / wykrzyczał.
-Justin naprawdę? Jak się cieszę!/ mocno go przytuliłam./ Zawsze chciałam pojechać do Los Angeles. Ale czekaj co z Kate?
-No myślę, że Chris da sobie rade./ uśmiechnął się a ja wciąż nie mogłam uwierzyć, że jadę z moim wymarzonym chłopakiem do miejsca gdzie zawsze marzyłam pojechać. Czy mogło być coś lepszego?
-Dobra, to ja lecę się pakować. / Ucałowałam go i z myślą, że nikt mi już nie popsuje humoru wyszłam z hotelu. Nie przypuszczałabym nawet co mnie zaraz spotka.


Dobra już jest lepiej, wena przyszła, więc spox. Podoba się? Wydaję mi się, że nudny i krótki, ale ja tam nie wiem. Dziękuję jeszcze raz wszystkim co to czytają i proszę Was żebyście wyrażali swoją opinię o tych rozdziałam, bo będzie wtedy łatwiej i dla mnie i dla Was. Przeraszam znów za to, że tak długo nie dodawałam. Buziaczki ;*
Tagi: rozdział 13
13.08.2012 o godz. 16:52

Hej dziewczyny :)
Słuchajcie bardzo Was przepraszam, że tak długo nie dodaję kolejnej notki, ale kompletnie nie mam weny. Zatrzymałam się w jednym momencie i koniec haha. Mam pomysły na kolejne rozdziały, ale nie mam zielonego pojęcia jak zakończyć 13 :/ Postaram się dodać, jeszcze dzisiaj, ale nie obiecuje.
Tagi: przepraszam
13.08.2012 o godz. 15:06